Olkusz
25 czerwca w Galerii Fotografii Interferencje w Podziemnym Olkuszu odbył się wernisaż wystawy fotografii Łukasza Ćmiela „Sprzedam”.
Łukasz Ćmiel jest członkiem Olkuskiego Klubu Miłośników Fotografii i Grupy Bez Nazwy. Uczestniczył w wielu plenerach fotograficznych i wystawach zbiorowych poruszających problemy miast i ich społeczności: „Inna Perspektywa”, „Miasto Innym Okiem”, „Olkuski Street”. Co roku bierze udział w wystawie Fotografików Olkuskich, a w tym roku zadebiutował na wystawie Artystów Olkuskich w GSW BWA w Olkuszu. Pasjonuje się trudną dziedziną fotografii – fotografią uliczną, która stwarza pewne niebezpieczeństwa. Jeśli ma się pecha, w najlepszym przypadku można narazić się na awanturę. Najgorszych nie będziemy rozpatrywać.
Powitanie i słowo wstępne wygłosili: Beata Odrzywolska-Kokoszka, Kierownik Podziemnego Olkusza, Katarzyna Leszczyńska-Kaszuba, prowadząca Galerię Interferencje oraz sam autor.

Początkowo tytuł wystawy miał brzmieć „Sprzedawcy”, ostatecznie został zmieniony na „Sprzedam”. Na zdjęciach widać sprzedawców i ich towary. Tło, towary i kraje są różne, cel ten sam – zachęcić potencjalnych nabywców i sprzedać, aby zyskać. Są sklepy, bazary, stoiska stacjonarne i te bardziej nietypowe – kartony, gazety, taczki. Handel – podstawowy proces gospodarczy, związany z rozwojem najstarszych cywilizacji. Szlaki handlowe, zdobywanie nowych rynków. Emocje, towarzyszące zwłaszcza temu nieformalnemu.
Chyba po raz pierwszy na wystawie w Olkuszu interakcja z publicznością posunęła się o krok dalej – wszyscy otrzymali zdjęcia, z których utworzyli kolaż na kolumnie zbudowanej z kartonów. Zabawa była świetna. W przemyślany sposób dobrano też poczęstunek i muzykę. Diabeł tkwi w szczegółach…
Zapraszamy do obejrzenia wystawy.
MOK Olkusz


























![Rodzinny Rajd Rowerowy w Bukownie [ZDJĘCIA] DSCF6815](https://przeglad.olkuski.pl/wp-content/uploads/2016/09/agnieszka_zub_Rodzinny_Rajd_Rowerowy_Bukowno_11.09.2016_DSCF6815-100x70.jpg)
Łódź dzisiaj deszczowa, uciekłem do Manufaktury przed ulewą. Żona poszła na zakupy, a ja usiadłem na ławce i włączyłem lemon casino. Nie liczyłem na nic, chciałem tylko zabić czas. Slots online wciągnęły mnie kolorami. Wtopiłem trochę na początku, ale potem maszyna oddała. Wygrałem na tyle, że te jej zakupy przestały boleć mój portfel. Deszczowy dzień uratowany bez marudzenia w przymierzalniach.