Antarktyda: 14 milionów kilometrów kwadratowych, 98 % to pokrywa lodowa. Najniższa zanotowana temperatura -32,3 st. C. Średnioroczna temperatura -2 stopnie C.Temperatura wody w morzu – 1 stopień C. Najbardziej odległy kontynent, 1000 km od Bieguna Południowego. Szetlandy Południowe, część Antarktydy, wyspa Króla Jerzego. Zatoka Admiralicji. Wśród siedmiu stacji naukowych od roku 1977 jedną z nich jest  Polska Stacja Antarktyczna Polskiej Akademii Nauk „Arctowski”.
O swoim rocznym na niej pobycie w charakterze pracownika technicznego na spotkaniu w Olkuskim Klubie Globtrotera rok temu opowiadał Mariusz Czarnul z Krakowa.

Dziś – 8 czerwca br. kontynuował opowieść o dalszym 5-miesięcznym, „letnim” pobycie na stacji przy udziale Dominiki Rupp, taterniczki i speleologa. Relacja została wzbogacona pięknymi zdjęciami. Wynikało z nich, że lato na Antarktydzie jest porą nader atrakcyjną. Ożywa przede wszystkim wspaniały świat przyrody, zwierząt, które możemy oglądać tylko w albumach: wieloryby, orki, uchatki, słonie morskie, krabojady (które nie jedzą krabów, bo ich tam nie ma!), pingwiny rozlicznych gatunków: białobrewe, złotoczube królewskie, „życzliwe dla ludzi”- można do nich podejść bez obawy, sfotografować ze wszystkich stron. Świat ptaków: kormorany, mewy dominikańskie. Bogaty świat roślin i zwierząt morza, jak na rafie koralowej. Wspaniałe krajobrazy lodowe, niezwykłe kolory chmur, jak w Photoshopie…
– Nie jest tak pięknie jak na obrazkach – mówi Mariusz Czarnul. Przede wszystkim pobyt tam to nie są wczasy, ale praca od rana do nocy, bo bez przerwy prowadzone są badania naukowe nie tylko lodu, ale różnych aspektów funkcjonowania tamtego świata. A w zimie – bo byłem tam przez rok również w zimie – o czym opowiadałem tu wcześniej, odcięcie od świata na długie miesiące. Latem i zimą szaleją huragany. Trzeba bardzo uważać, aby nie zginąć gdzieś w lodowych szczelinach albo nie znaleźć się na krze lodowej daleko od brzegu. Ale to jest, obok wszystkiego, niezwykła przygoda, pasja. Stacja jest placówką państwową i nie można się tam finansowo obłowić, choć warunki życia są znośne, nawet dobre. Jeśli ktoś tego nie lubi lub się boi, to tam nie wytrzyma. Proszę sobie wyobrazić mieszkanie w ciasnym domku w „ośmiu chłopa” przez  siedem miesięcy niemal bezczynnie. Do najbliższego sklepu jest 1000 km. Jedyną atrakcją są spotkania z ludźmi z sąsiednich zagranicznych stacji naukowych. Byłem tam już trzy razy i wciąż żyję nadzieją, że znów tam pojadę czy raczej popłynę statkiem, który tę drogę na Antarktydę pokonuje w czterdzieści dni. Czasu spędzonego na Antarktydzie nie można z niczym porównać. Jest jak piękny sen.
– Ja – mówi Dominika Rupp – przez 5 miesięcy niemal bez przerwy mieszkałam z koleżanką w odległym, nieopalonym domku i prowadziłam monitoring ptaków i ssaków. Doświadczenia wspinaczkowe i speleologiczne pozwoliły mi przetrwać ten trudny czas, a proszę wierzyć, że nie było to łatwe. Zaznaczam przy okazji, że Antarktyda jest rezerwatem ścisłym pod międzynarodowym nadzorem, my tam w świecie zwierząt jesteśmy tylko gośćmi. Żadnych łowów czy polowań. Ten pingwinek, który tu stoi, jest pożyczony dla pokazu z muzeum  przyrodniczego. Stamtąd nie można wywozić najmniejszego stworzenia. Dla mnie to też jest przygoda, bo zawodowo jestem księgową. Jak widać, na Antarktydę może wyjechać i księgowa, i – jak Mariusz – elektronik. Musi umieć tylko przystosować się do ekstremalnych warunków, a nie myśleć np. o telewizji, choć teraz  uruchomiono w Stacji Internet, przez co straciła ona trochę na uroku.
Dla uzupełnienia dodajmy, że Henryk Arctowski, badacz Antarktydy, żył w latach 1871-1958. Stacja składa się z 14 budynków o różnym przeznaczeniu naukowym i technicznym.
Obok Stacji znajduje się grób Włodzimierza Puchalskiego, fotografika przyrody, reżysera  filmów przyrodniczych, który zmarł na Wyspie Króla Jerzego w roku 1979 i tam został pochowany.
Klub Globtrotera skończył pierwszy rok działalności. Drugi rozpocznie we wrześniu.

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments