Powiat

Zbliża się półmetek samorządowej kadencji, która teraz trwa pięć lat. Do wyborów jest jeszcze sporo czasu, ale jak to mówią niektórzy politycy ”o kolejnych wyborach myśli się już następnego dnia po ogłoszeniu wyników”. Zazwyczaj na takim „półmetku” przeprowadzaliśmy wywiady z poszczególnymi włodarzami. Teraz pytamy Was, wyborców, jak radni, wójtowie, burmistrzowie sobie radzą? Spełniają Wasze oczekiwania czy – jeśli na nich głosowaliście – nie zaznaczylibyście już ich nazwiska przy urnie?

Włodarze dają radę?

Niezależnie od stopnia naszego zaangażowania w lokalną politykę, jest ona ważna dla każdego z nas, choćby z uwagi na decyzje podejmowane przez samorządowców, a dotyczące wielu aspektów naszego życia. Z kolei nasze decyzje podejmowane przy urnach sprawiły, że to własne te, a nie inne osoby rządzą „małymi ojczyznami”. Parafrazując słowa Birgut Berg – Koshnavaz – „Co pięć lat wyborcy stawiają krzyżyk. A potem muszą ten krzyż nieść”.

Zgodnie z kalendarzem wyborczym, do kolejnego samorządowego wyścigu dojdzie za niespełna trzy lata. Niemal tyle samo czasu od wyborów na tym szczeblu za nami. To dobry moment na podsumowanie.

To też dobry moment, aby zadać sobie pytanie – jak oceniamy szefów swoich gmin i miast? Powiecie: „mam nadzieję, że będzie jeszcze startował”, „rewelacji nie ma, ale poczekajmy do końca kadencji” czy może „oby nigdy więcej!”?

Jak wiadomo, zmieniona kilka lat temu ordynacja wyborcza nie wszystkim obecnym włodarzom umożliwi start na ten sam „fotel” w 2023 roku. Chodzi o zapis dotyczący maksymalnie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, liczonej od zwycięskich dla nich wyborów w 2018 roku. W której gminie Waszym zdaniem reelekcja byłaby wskazana, a gdzie zmiana na najwyższym stołku jest konieczna?

Radni zaradni czy bezradni?

Nie bez znaczenia są oczywiście wybory radnych – gminnych, powiatowych i wojewódzkich.. To w końcu oni są – a przynajmniej być powinni – najbliżej mieszkańców i godnie ich reprezentować przez pięć lat. Jak po ponad dwóch latach oceniacie działalność swoich wybrańców? Dają radę czy żałujecie oddanego głosu? A może bardziej niż od radnych, których wybraliście, podoba Wam się działalność i skuteczność tych, którzy zostali wybrani w innych okręgach wyborczych?

A gdyby było nieco inaczej…

Jeden z naszych Czytelników przedstawił kiedyś swój pomysł na samorządową ordynację wyborczą. Propozycja polega na tym, aby do rad gmin i miast weszli odpowiednio sołtysi i przewodniczący zarządów osiedli. To przecież reprezentanci mieszkańców na tym najbardziej lokalnym szczeblu, też przez nich wybierani, chociaż na sołeckich czy osiedlowych zebraniach z frekwencją różnie bywa. Z kolei Radę Powiatu (poza starostą wybieranym w wyborach bezpośrednich) mogliby tworzyć wójtowie i burmistrzowie poszczególnych gmin. W końcu to oni znają najlepiej – a przynajmniej powinni znać – potrzeby i problemy swoich mieszkańców. Zdaniem naszego Czytelnika plusem takiego rozwiązania są również spore oszczędności na dietach… Dobry pomysł?

Tak czy inaczej, jesienią 2023 roku wybierzemy swoich przedstawicieli w gminnych i miejskich radach, sejmiku wojewódzkim, wójtów i burmistrzów… Macie już swoje typy?

Jedno wiadomo na pewno – na wybory trzeba chodzić. Bo jak mawiał Charles de Gaulle „Polityka jest sprawą zbyt ważną, by zostawić ją politykom”.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o