Jaroszowiec

Z dnia na dzień w naszym kraju przybywa tzw. ozdrowieńców, czyli osób, które chorowały – z różnorodnymi objawami lub bezobjawowo – na Covid-19. I chociaż pandemia wciąż trwa, wiemy coraz więcej o konsekwencjach przebycia choroby wywołanej koronawirusem Sars-Cov-2. Część tzw. ozdrowieńców zgłasza odczuwalne zmiany w swoim organizmie, a niektórzy wymagają specjalistycznej rehabilitacji. O finansowanie takowej zabiega specjalizujący się w rehabilitacji chorób płuc Małopolski Szpital Chorób Płuc i Rehabilitacji im. Edmunda Wojtyły w Jaroszowcu.

Jakiś czas temu przez lokalne media przetoczyła się dyskusja, czy ta specjalistyczna placówka celująca w leczenie pacjentów z chorobami płuc powinna zostać włączona do grupy szpitali zajmujących się pacjentami z Covid-19.

– Nasz szpital, jak każda placówka medyczna w Polsce na swój sposób uczestniczy w realizacji walki z covid. Strategia ustalona jeszcze w marcu z byłym już wojewodą Piotrem Ćwikiem, potwierdzonej przez wicemarszałka Łukasza Smółkę plasowała nasz szpital jako podmiot, który zgrupuje wszystkich pacjentów z województwa małopolskiego chorych na gruźlicę. Chodziło o to, że mając jedynie zabezpieczenie przeciwgruźlicze, a nie mając SOR, laboratorium analitycznego, anestezjologów, lekarzy czy pielęgniarek, specjalistycznego wyposażenia – ponieważ dotychczasowa działalność takowych nie wymagała – w ten sposób uwolniliśmy inne podmioty od pacjentów zagrażających środowisku. Przyjmowaliśmy chorych na gruźlice z małopolskich szpitali, m.in. w Nowym Sączu, Bochni, Limanowej – wyjaśniał wtedy dyrektor szpitala w Jaroszowcu Krzysztof Grzesik, sugerując, że jego placówka zdecydowanie bardziej przygotowana jest do rehabilitacji pacjentów po przebytej chorobie wywołanej wirusem SARS-Cov-2.

Chociaż NFZ nie opracował jeszcze programu finansowania rehabilitacji pocovidowej,  pilotażową terapię w tym zakresie prowadzi już szpital MSWiA w Głuchołazach. Z badań tamtejszych lekarzy wynika, że pacjenci, często także skąpo objawowi, mają problemy nie tylko z wydolnością płuc, ale także z pamięcią, bo koronawrius wpływa u niektórych także na układ neurologiczny czy pracą serca. Ozdrowieńcy zgłaszają również inne dolegliwości, które łączą z przebytym Covid-19. Najczęstszym problemem jest jednak wydolność oddechowa i pacjenci z tego typu problemami potrzebują specjalistycznej pomocy w zakresie rehabilitacji płuc.

– Jesteśmy szpitalem specjalizującym się w pomocy pacjentom z problemami pulmonologicznymi, ale ośrodki rehabilitacyjne na razie nie mogą leczenia typowo pocovidowego rozliczyć z Narodowym Funduszem Zdrowia, jako terapii ozdrowieńców, bo takich produktów do rozliczenia po prostu jeszcze nie ma. Z informacji docierających do nas wynika, że mają pojawić się dopiero, kiedy zakończy się pilotaż w Głuchołazach. Chociaż nie ma jeszcze określonego świadczenia rehabilitacyjnego ściśle po przebytej chorobie Covid-19, to potrzebujący pomocy medycznej ozdrowieńcy mogą korzystać z rehabilitacji pulmonologicznej w dostępnej formie: czy to w warunkach oddziału dziennego czy rehabilitacji  stacjonarnej, w ramach obowiązujących umów z placówkami świadczącymi takie usługi – informuje dyrektor Grzesik.

W Małopolskim Szpitalu Chorób Płuc i Rehabilitacji im. Edmunda Wojtyły w Jaroszowcu przybywa pacjentów po Covid-19. Jest ich już kilkudziesięciu. Ozdrowieńcy borykają się z wieloma problemami. Trafiają tu pacjenci, którzy przez długi czas byli podłączeni do respiratora na oddziałach zakaźnych, w  wielu przypadkach nie są oni w stanie normalnie funkcjonować po wyzdrowieniu i wymagają długiej rehabilitacji. Osoby z zespołem pocovidowymi odczuwają duszności po zrobieniu nawet kilku kroków, mają zaburzenia rytmu serca, brakuje im sił, by normalnie żyć czy wrócić do pracy.

W szpitalu w Jaroszowcu tryb rehabilitacji trwa 3 tygodnie, jednak lekarze z tego ośrodka chcą wdrożyć innowacje w dwóch dodatkowych wariantach: rehabilitacji 7 dniowej stacjonarnej w szpitalu z 2-tygodniową telekontrolą (nauka rehabilitacji), a także rehabilitacji 13 dniowej z tygodniową telekontrolą (poszerzona nauka rehabilitacji).

– Różni pacjenci potrzebują indywidualnego podejścia w zakresie rehabilitacji, bowiem każdy organizm zachowuje się inaczej. Zdarza się, że przywożeni są do nas karetkami pacjenci prosto ze szpitali. Często takich „ozdrowieńców” nie można wypisać od razu do domu, dlatego przyjmujemy ich na nasze oddziały, tym samym uwalniając łóżka w zwykłych szpitalach – podkreślają lekarze z Jaroszowca.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o