slowik mistrzostwa1

„Bo to historia, bo to marzenia, bo to historia godna przypomnienia” – śpiewa w jednym ze swoich utworów Daniel Kaczmarczyk, polski raper i sportowiec zarazem, jeden z najbardziej ulubionych artystów młodego pokolenia. Przedstawiony wyżej wers utworu zatytułowanego „Marzenia” jak ulał pasuje do wyczynów zespołu młodzików olkuskiego Słowika, który w marcu został szóstą drużyną Małopolski (okręg krakowski) w swojej grupie wiekowej. Wcześniej zawodnicy Marcina Sosińskiego pewnie wygrali grupę eliminacyjną, będąc poza zasięgiem dla większości rywali.

 

Marsz ku turniejowi finałowemu, młodzi olkuszanie zaczęli 12 stycznia trzema meczami przeciwko Akademii Piłkarskiej Gołcza, Kadrze Dziewcząt Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, a także Piastowi Skawina. Na inaugurację 52. Halowych Mistrzostw Krakowa, „Słowicy” po zaciętym boju 2:1 pokonali rówieśników z Gołczy. Gole w tym meczu strzelali Patryk Sioła i Szymon Skołucki. W dwóch następnych spotkaniach emocji było już zdecydowanie mniej. 7:1 z Kadrą Dziewcząt oraz 9:0 z Piastem – te wyniki najlepiej oddają różnicę dzielącą poszczególne drużyny.

Następny trójmecz młodzi piłkarze spod niebieskich dachów wygrali w równie przekonujących rozmiarach. 2 lutego pierwszą „ofiarą” olkuszan padł Świt Krzeszowice. OKS zaaplikował przeciwnikowi osiem goli, tracąc tylko jednego. Hattrickiem popisał się Patryk Sioła, a kolejne bramki dołożyli Bartłomiej Wdowik (dwie), Szymon Skołucki, Sebastian Buława i Jan Kotnis. Jeszcze większe strzeleckie fajerwerki „Słowicy” urządzili sobie kosztem Wawelu IV Kraków. Skończyło się na wyniku 15:0. Momentami aż serce się krajało patrząc na zupełnie zagubionych chłopców ze stolicy Małopolski. Na pożegnanie dnia, ekipa trenera Sosińskiego 4:0 ograła rezerwy krakowskiej Jadwigi.

Tydzień później olkuszan czekała kolejna wyprawa. I tym razem zakończyła się ona pomyślnie. 4:0 z Bronowianką II, a także 4:2 z Siemachą IV Kraków pozwoliło naszym młodzikom zachować prowadzenie w tabeli, które właściwie w żadnym momencie nie było zagrożone. Pojedynek przeciwko rezerwom Stowarzyszeniu Piłkarskiemu Siemacha było zarazem ostatnim sprawdzianem „Słowików” w fazie grupowej. Tę rywalizację OKS przeszedł jak burza, odnotowując komplet ośmiu zwycięstw, jak również godny uznania bilans bramkowy (53:5). Druga w tabeli AP Gołcza do Słowika straciła sześć punktów. Osiem oczek wynosiła natomiast strata trzeciej Bronowianki.

Chłopcy czują się mocni. Swoją postawą zasłużyli sobie na chwile radości. Grali bardzo konsekwentnie i równo, z kwitkiem odsyłając kolejnych rywali. Oczywiście kilka spotkań jak chociażby te z Wawelem czy Piastem przypominały bardziej treningi strzeleckie niż mecze o punkty, ale i w tych potyczkach budująca była chęć zawodników zdobywania kolejnych bramek i wygrywania w możliwie jak największych rozmiarach. Taka właśnie jest mentalność prawdziwych zwycięzców, dążenie do celu dając z siebie za każdym razem po 100% – przyznaje z satysfakcją Marcin Sosiński.slowik mistrzostwa2

Młodzicy OKS-u wygrywając swoją grupę eliminacyjną – po pierwsze chociaż przez chwilę mogli poczuć smak sportowej chwały, a po drugie uzyskali zasłużony awans do fazy finałowej. Tam już niestety los nie był łaskawy i skojarzył nasz zespół, ze zwycięzcą Grupy A – Siemachą Kraków (AS Progres). 10 marca w hali Com – Com Zone w Nowej Hucie, mimo wielu starań skończyło się na porażce 0:3. Teraz można już tylko gdybać, co by było gdyby przy wyniku 0:0 do siatki trafił Sebastian Buława, a szansę na to miał naprawdę wyborną. Inną kwestią jest lepsze rozstawienie. Biorąc pod uwagę potencjał Siemachy, a choćby krakowskiej Armatury, można stwierdzić, że Słowik trafił bardzo źle. – Zasady były proste. Regulamin jednoznacznie nakazywał nam grać ze zwycięzcą teoretycznie najsilniejszej grupy. Przegraliśmy, to fakt. Ale przegraliśmy z honorem, momentami będąc równorzędnym przeciwnikiem dla renomowanego rywala, spadkobiercy po słynnym z pracy z młodzieżą Hutniku – relacjonuje trener Sosiński.

Porażka w ćwierćfinale, dla olkuszan oznaczała automatyczne odpadnięcie z walki o medale. Najważniejsze rozstrzygnięcia zapadły pomiędzy Siemachą, Wisłą, Wawelem oraz myślenickim Dalinem. Całą rywalizację wygrał ten trzeci, w Wielkim Finale 1:0 pokonując pogromcę Słowika. Brązowe krążki dla „Białej Gwiazdy”, która w meczu decydującym o najniższym stopniu podium 11:1 rozbiła Dalin. OKS Słowik sklasyfikowano na szóstym miejscu. Niedosyt oczywiście w klubie pozostał, ale szkoleniowcy mają także świadomość niewątpliwego sukcesu. – Być szóstą siłą w Krakowie to jest coś. Wielu chłopców spełniło swoje marzenia, mogli poczuć też atmosferę piłkarskiego święta, a to doświadczenie powinno zaprocentować w przyszłości – żyje nadzieją koordynator OKS-u, Rafał Pięta.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
avatar
500
  Subskrybuj  
Powiadom o