aaa spr pastwa

SPR Olkusz – MKS Selgros Lublin 26:42 (13:22)

Czy w sytuacji gdy dwa kolejne spotkania przegrywa się różnicą 16 bramek, można mówić o odmiennych obliczach pokonanego zespołu? Okazuje się że tak, bowiem przegrać z rywalem równym sobie, a przegrać z Mistrzem Polski to dwie różne rzeczy. I choć wynikiem znowu nie wypada się chwalić, to jednak zaangażowaniem i chęcią grania o każdą piłkę już tak. Docenili to również kibice. Mimo, iż SPR Olkusz schodził z parkietu pokonany z dużym bagażem straconych goli, to podopiecznym trenerów Marka Płatka i Mariana Gawędy nie można zarzucić braku ambicji.

 

Niestety zupełnie na odwrót było w weekend, kiedy to „Srebrne Lwice” łatwo dały się ograć w Nowym Sączu, nie prezentując nawet połowy swoich możliwości. Postronna osoba, rzadko goszcząca w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji powie pewnie, że i z MKS-em Lublin było podobnie. Nic z tych rzeczy, choć wynik jakby tego nie potwierdzał.

Trzeba jednak wiedzieć, że Mistrz Kraju i uczestnik Ligi Mistrzów, w Olkuszu pokazał klasę. Przyjezdne grały szybko, kombinacyjnie i co istotne – nie kalkulowały. Momentami wyglądało to tak, jakby zespół Sabiny Włodek był zaprogramowany. Podobać się mogły w szczególności szybkie kontrataki, w których Selgros był zabójczo skuteczny. Tylko na nieco niższym poziomie stały akcje rozgrywane przy ustawionej na kole obronie gospodyń. Jak można się było tego spodziewać, spory zamęt w szeregach SPR-u robiła najskuteczniejsza obecnie zawodniczka Mistrzyń Polski Alina Wojtas. Rosła rozgrywająca MKS-u, dzięki sześciu trafieniom zaliczonym w środowy wieczór przy Wiejskiej, ma w swoim dorobku ligowym już 47 bramek. Równie celnie co Wojtas, rzucała Kamila Skrzyniarz, choć i tak w głównej roli wystąpiła kapitan zespołu Małgorzata Majerek, zdobywczyni ośmiu goli. Po stronie miejscowych wyróżnić należy natomiast Paulę Przytułę. „Przytulanka” mimo iż mecz rozpoczęła na ławce, to jednak gdy już pojawiła się na parkiecie, trudno było ją upilnować. Skończyła na sześciu bramkach i kilku innych niewykorzystanych szansach. Zanim na listę strzelczyń raz po raz zaczęła się wpisywać Przytuła, SPR przy „życiu” utrzymywała Paulina Marszałek. Po raz kolejny zawodniczka znana olkuskim fanom szczypiorniaka pod panieńskim nazwiskiem Leszczyńska, potwierdziła dobrą dyspozycję, trwającą już od kilku tygodni.

Oczywiście przy Wiejskiej Mistrz prowadził właściwie od początku do końca, no może poza pierwszą minutą, kiedy to wynik otworzyła Anita Sikorska. W kolejnych fragmentach pojedynku wątpliwości kto jest lepszy już nie było, a i o żadnej niespodziance nie mogło być mowy. MKS Lublin walczący nie tylko na polskim „podwórku”, ale także i w Lidze Mistrzyń, beniaminka z Olkusza miał rozgromić i tym samym poprawić sobie nastroje przed sobotnim meczem z czarnogórską Buducnost Podgorica. Właśnie udziałem w najbardziej elitarnych klubowych rozgrywkach w Europie, lublinianki tłumaczyły przeniesienie meczu właśnie na ostatnią środę. Środek tygodnia uśpił nieco publiczność, ale nie olkuszanki, które mimo iż wysoko przegrywały, to non stop starały się niwelować straty. Do przerwy gospodynie przegrywały dziewięcioma trafieniami i dzięki postawie pełnej poświęceń, wynik długo po przerwie oscylował w granicach tych właśnie dziewięciu goli. Selgros „odjechał” olkuszankom dopiero w końcówce. Ostatnie 10 minut miejscowe przegrały bardzo wyraźnie 2:9 i tym samym w całym spotkaniu poniosły porażkę 26:42, która tym razem z pewnością nie pozostawi po sobie moralnego kaca. A to wszystko chociażby przez statystyki mówiące, że lubliniankom mniej bramek od skromnego przecież SPR-u rzucili tacy giganci jak Piotrcovia Piotrków Trybunalski, Vistal Gdynia czy KGHM Metraco Zagłębie Lubin. – Choć wynik może nie do końca na to wskazuje, ale muszę szczerze przyznać, że dziewczyny zmazały plamę na honorze powstają w niedzielę po niechlubnej porażce w Nowym Sączu – przyznaje trener olkuskich „Lwic” Marek Płatek.

Dzięki zwycięstwu w Olkuszu, MKS Selgros Lublin powrócił na miejsce godne Mistrza Polski, a więc na szczyt kobiecej PGNiG Superligi. Na przeciwnym biegunie tabeli znajduje się SPR Olkusz. Następnym rywalem naszych dziewczyn będzie KPR Ruch Chorzów. Będzie to spotkania z gatunku tych o „cztery punkty”, bowiem będzie to raczej jedyna w tym roku szansa na odbicie się od dna i tym samym pozostanie w grze o utrzymanie statusu ekstraklasowca. Pojedynek o być albo nie być, w sobotę 16 listopada przy Wiejskiej 1.

SPR Olkusz – MKS Selgros Lublin 26:42 (13:22)

Mecz w minutach:
10 min – 4:7
20 min – 7:13
30 min – 13:22
40 min – 17:27
50 min – 24:35
60 min – 26:42

SPR Olkusz: Staś, Hoffman – Przytuła (6), Marszałek (5), Pastwa (4), Tarnowska (3), Sikorska (3), Fierka (2), Wicik (1), Wcześniak (1), Basiak (1), Rzeszutek, Cwalina.

MKS Lublin: Dzhukeva, Baranowska – Majerek (8), Skrzyniarz (6), Wojtas (6), Syncerz (5), Konsur (4), Małek (4), Rola (2), Wojdat (2), Kozimur (2), Mihdailova (2), Nestsiaruk (1), Drabik.

Sędziowali: J. Moskalczyk i M. Pazdro (Mielec)
Widzów: 450.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o