spr logo

W ubiegły weekend piłkarki ręczne olkuskiego SPR-u zakończyły zmagania w zasadniczej części sezonu I ligi kobiet grupy wschodniej. Ostatecznie podopieczne Dariusza Olszewskiego nie dogoniły Olimpii/Beskid Nowy Sącz, jednak mistrzowski tytuł nawet po zbliżających się wielkimi krokami play offach, wcale nie gwarantuje awansu do Superligi. O ewentualnych promocjach na salony żeńskiego szczypiorniaka zadecydują baraże z najlepszymi zespołami grupy zachodniej. Zanim jednak wejdziemy w najważniejszą fazę rozgrywek, zapraszamy do podsumowania I-ligowych wydarzeń.

Przed sezonem okazało się, że do ligi przystąpi zaledwie siedem drużyn. Z jednej strony kadłubowe rozgrywki przeszkadzają w odpowiednim przygotowaniu sportowej formy, jednak też i łatwiej w takiej sytuacji o wyższe pozycje. Szybko okazało się, że niektóre ekipy nie będą w stanie nawiązać równorzędnej walki z najlepszymi. Beniaminek z Krapkowic i SPR Pruszków stały się dostarczycielem punktów i tylko czasami na parkietach działo się coś naprawdę interesującego. Nieskromnie można stwierdzić, że pojedynki Nowego Sącza z Olkuszem należały do najlepszych reklam piłki ręcznej na tym poziomie. Młodzież z SMS Gliwice tylko od czasu do czasu potrafiła postraszyć faworytów i przekonały się o tym właśnie „Srebrne Lwice”, przegrywając we własnej hali z akademiczkami 24:27. Była to jedyna porażka olkuszanek w sezonie. Podopieczne trenera Olszewskiego punkty straciły jeszcze po remisie w Warszawie. Oczywiście doszedł do tego także remis w Nowym Sączu. Nie mniej, w pozostałych meczach SPR prezentował się dobrze, czasem właściwie miażdżąc rywali. – Nie chodzimy z głowami w chmurach. Wygrywamy, to fakt, ale do naprawdę ligowego poziomu jeszcze dużo nam brakuje – powtarzał właściwie przy każdej okazji szkoleniowiec „Lwic”. Podobne opinie można usłyszeć i  teraz. – O Superlidze jeszcze nie myślimy. Do tego długa droga, w dodatku nie prosta. Znam ekstraklasowe realia, do momentu pracy w Olkuszu, tylko tam pracowałem, więc myślę, że mam sporo wiedzy na temat tego co może nas spotkać na szczycie. Obecnie ciężko mi sobie wyobrazić moją drużynę w spotkaniach z faworytami do Mistrzostwa Polski. To przepaść – przyznaje Olszewski. Niestety słowa trenera nie są wyssane z palca. Wystarczy spojrzeć na dokonania ostatnich beniaminków. Właściwie tylko KSS Kielce to klub, który zaprzecza teorii szybkiego awansu i jeszcze szybszej degradacji, z często poważnymi konsekwencjami – nawet zupełną likwidacją zespołu.

SPR Olkusz w środowisku piłki ręcznej uważany jest za wzór. W klubie szkoli się młodzież, a seniorska drużyna z powodzeniem radzi sobie w górnych rejonach zaplecza Superligi. Mądra polityka kadrowa i sponsoring pozwolił stworzyć zalążek sportowego i organizacyjnego profesjonalizmu. Gratulacje płyną ze stolicy, z Ministerstwa Sportu. Najbliższe miesiące okażą się decydujące. Po pierwsze klub podejmie starania o powrót do ekstraklasy, a po drugie wszyscy przekonamy się jak można działać przy mniejszych pieniądzach uzyskiwanych z Urzędu Miasta i Starostwa Powiatowego, które szukając oszczędności znacznie obniży środki przeznaczane na SPR.

W tym momencie najważniejsze są jednak względy czysto sportowe. Tutaj jest nieźle. Z dwunastu spotkań, „Lwice” wygrały dziewięć, najwyżej – 41:18 z Pruszkowem. Przy dwóch remisach i jednej porażce, dało to łącznie 20 punktów, czyli ledwie o jeden punkt mniej niż zgromadziła „wielka i bogata” Olimpia/Beskid. Olkuszanki zdobyły 386 bramek, straciły 291. Najwięcej, bo 57 bramek w jedenastu meczach rzuciła skrzydłowa Monika Pastwa. Tylko jedno oczko mniej ma na swoim koncie Paula Przytuła, jednak ona wobec problemów zdrowotnych zagrała w dziewięciu spotkaniach. Szansa na poprawienie dorobków tak samo punktowych jak i bramkowych już w najbliższy weekend. Fazę play off olkuszanki rozpoczną w Warszawie. „Lwice” mają coś akademiczkom do udowodnienia, więc szykuje się niezłe widowisko.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
avatar
500
  Subskrybuj  
Powiadom o