spr logo

SPR Olkusz – AZS AWF Warszawa 38:27 (17:14)

Czy mały Olkusz może sportowo równać się z Warszawą? Wydaje się, że tak, przynajmniej w niektórych dyscyplinach. Mamy utalentowanych szachistów i modelarzy, mamy także mocnego przedstawiciela w grach zespołowych. Mowa oczywiście o drużynie SPR-u Olkusz, która w sobotni wieczór rozgromiła „akademiczki” ze stolicy. Jedenaście bramek różnicy w piłce ręcznej to niemal przepaść, a już na pewno to różnica klasy. – Po tym meczu możemy chodzić z wysoko podniesionymi głowami – cieszy się trener „Srebrnych Lwic” Dariusz Olszewski.

 

Już sam początek był obiecujący. Gospodynie szybko objęły prowadzenie, które systematycznie powiększały. W 5. min przy wyniku 5:0 nieco zszokowany obrotem boiskowych wydarzeń szkoleniowiec AZS-u, Paweł Kapuściński poprosił o time out. Po krótkiej przerwie i kilku ostrych słowach, warszawianki wróciły na parkiet z mocnym postanowieniem odrabiania strat. Udawało się to jedynie połowicznie, bowiem mimo wielu prób ze strony przyjezdnych, olkuszanki prowadzenia nie oddały już do końca. Wielkie zawody w pierwszych dwóch kwadransach rozgrywała w szczególności Monika Pastwa, która ze skrzydła trafiała właściwie za każdym razem. Siedem trafień do przerwy to przecież nie lada wyczyn. Skrzydłowa „Lwic” ani myślała cieszyć się z indywidualnych statystyk, swoją skuteczność przekładając „jedynie” na dobro całej drużyny.

Podobną bohaterką była Aleksandra Giera. Ona z kolei grę w ofensywie wzięła na siebie po zmianie stron. Konsekwencja w ataku była potrzebna, ponieważ wynik po 30. minutach (17:14) nie dawał żadnej pewności co do końcowego sukcesu. Giera swój popis rozpoczęła już na samym wstępie, z czasem dorzucając kolejne trafienia. Ostatecznie zatrzymała się na liczbie 11! – Ola i Monika zagrały bardzo skutecznie. Tylko we dwie rzuciły ponad 20 bramek, to o czymś świadczy. Nie ma co ukrywać, że to właśnie one dołożyły największe cegiełki do naszego wspólnego zwycięstwa – przyznaje trener Olszewski. Radości tego dnia było naprawdę sporo, a fantastyczna atmosfera na trybunach wyraźnie poniosła „Lwice”, które mimo ciągłego prowadzenia ani na moment nie odpuściły i z każdą kolejną minutą śrubowały wynik. Ostatecznie stanęło na rezultacie 38:27 i ogromnej satysfakcji z racji bezapelacyjnego zwycięstwa nad rywalem ze stolicy kraju. Po spotkaniu po raz kolejny podziękowania za długie lata spędzone w olkuskim klubie otrzymała Marzena Kompała. – Mamy nadzieję na kontynuację dobrej serii. Jedziemy do Lublina po dwa punkty, tylko one nas interesują. Niewątpliwie będziemy faworytem tego spotkania. Musimy to udowodnić na boisku, mając na uwadze też fakt, że nikt nam punktów za darmo nie odda – zaznacza szkoleniowiec „Lwic”.

SPR Olkusz – AZS AWF Warszawa 38:27 (17:14)

SPR Olkusz: Łakomska, Hoffman – Giera (11), Pastwa (10), Basiak (6), Przytuła (5), Sikorska (4), Leszczyńska (2), Tarnowska, Michla, Cwalina.

AZS Warszawa: Zamęcka, Michalska, Niezbecka – Wilczyńska (7), Mazurek (4), Masna (4), Olejnik (3), Jaszkowska (3), Kaźmierczak (2), Kmin (2), Młynarska (1), Koc (1), Tymosiewicz, Pawłowska.

Sędziowali: Jarosław Budzianowski (Gliwice) i Krzysztof Pytlik (Siemianowice Śląskie)
Widzów: 350.

W tabeli SPR zajmuje drugą pozycję za Spartą Oborniki Wielkopolskie. Lider żeńskiej I ligi w ostatni weekend wygrał 26:11… właśnie z AZS-em Lublin. Jak na razie tylko prowadzący w tabeli duet zgromadził komplet punktów. Nie mielibyśmy chyba nic przeciwko, gdyby olkuszanki taki stan utrzymały do końca sezonu. Wtedy spełnią się marzenia wielu ludzi, którym SPR nie jest obojętny.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o