5 liga

W V-ligowych derbach ziemi olkuskiej IKS Olkusz pokonał w Osieku tamtejszą Spójnię aż 4:1. Wynik ten oznacza, że przynajmniej do jesieni w regionie będzie się niosło dumne „Olkusz Pany!”. Mecze pomiędzy sąsiednimi klubami od zawsze miały swój prestiżowy wymiar. Tym razem jednak boiskowe wydarzenia zeszły na nieco dalszy plan, bowiem w szczególności gospodarze mocno przeżyli tragiczną śmierć swojego kolegi z zespołu Bartosza Jakubowskiego, którego pogrzeb odbył się w ten sam dzień co „piłkarska wojna”.

 

W sobotę, na próżno było doszukiwać się elementów sportowej bitwy. Oba zespoły bardziej niż na kopaniu po nogach, skupiły się na konstruowaniu akcji i zdobywaniu goli, a tych jak dobrze wiadomo, 20 października na Czarnej Górze zabrakło. W rewanżu obejrzeliśmy ich aż pięć, z czego cztery padły łupem gości. IKS od początku wiosny gra w kratkę, lepsze mecze przeplatając dużo słabszymi. Stąd w Osieku, za większego faworyta uznawało się Spójnię, chcącą przełamać serię remisów. Wszystko poprzedziła minuta ciszy ku pamięci śp. Bartka Jakubowskiego.

Spotkanie tak na dobrą sprawę jeszcze się nie zaczęło, a ekipa Romana Madeja już prowadziła. Gapiostwo gospodarzy wykorzystał młody Kluczewski, więc Spójnia szybko musiała odrabiać straty. Gdy w 9. min po dokładnej centrze T. Czarnoty do siatki Wilka głową trafił Ciękosz, wydawało się, że miejscowi opanowali sytuację. Takie wrażenie można było odnieść jedynie do 45. minuty. Po zmianie stron, na boisku rządziła już tylko jedna drużyna i z pewnością nie byli to podopieczni Krzysztofa Ducha. Olkuszanie odzyskali prowadzenie po nieco ponad godzinie gry, gdy z dokładnego dośrodkowania Piegzika użytek zrobił D. Przybyła. Goście poszli za ciosem, a świetnie tego dnia dysponowany Piegzik do wcześniejszej asysty dołożył także bramkę. Wygrywając pojedynek biegowy na skrzydle, uderzył przy dalszym słupku, nie dając szans Wiechecie na skuteczną interwencję. Po tym golu Spójnia ewidentnie spasowała. Do tragicznej wiadomości sprzed kilku dni doszła także mała „zadyszka”, a więc i czwarty gol dla IKS-u nikogo nie zdziwił. Tym razem obronę osieczan przechytrzył Tumiłowicz, trafiając z kilkunastu metrów tuż pod poprzeczkę.

Trzy dni wcześniej, a więc w środę 1 maja, oba zespoły zagrały w ramach 21. kolejki. IKS w dobrym stylu 2:0 pokonał przed własną publicznością krakowską Prądniczankę, natomiast Spójnia bezbramkowo zremisowała w Kluczach. Pozytywne wrażenie zrobili także piłkarze Jury Łozów, którzy najpierw urwali punkt Zieleńczance (2:2), aby w sobotę sensacyjnie zgarnąć pełną pulę w Zabierzowie (1:0). Największą huśtawkę nastrojów w ostatnich dniach przeżyli za to kibice Piliczanki. W świąteczną środę drużyna Grzegorza Jurczyka poległa 0:4 na Clepardii, by kilkadziesiąt godzin później, także w stolicy Małopolski przekonująco 3:0 ograć Grębałowiankę. Tyle samo co Spójnia, a więc zaledwie jeden punkt w dwóch ostatnich meczach do swojego konta dopisała Przemsza. Po bezpośrednim remisie z Osiekiem, zespół Sylwestra Kulawika nieznacznie 1:2 uległ Zieleńczance.

W tabeli ciągle prowadzi krakowskie Podgórze (41 pkt.), choć jego przewaga nad drugimi Zielonkami stopniała do zaledwie punktu. Trzecia w zestawieniu Akademia Piłkarska z Zabierzowa traci kolejne oczko (39 pkt.). Najwyżej sklasyfikowana z drużyn olkuskiego podokręgu jest Piliczanka (5. miejsce, 37 pkt.), szósta jest Spójnia, ósma Przemsza, dziewiąty Olkusz i dwunasta Jura. Tabelę zamykają Wieczysta, Grębałowianka oraz zdegradowany już zimą Zelków.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o