Życie, w którym biała laska zastępuje wzrok, nie jest łatwe. Jednak ci, których dotknęła niepełnosprawność, starają się korzystać z życia jak najpełniej i pomagać w tym innym. Czasem jednak najlepsze chęci to za mało, by działać skutecznie. Przekonali się o tym członkowie olkuskiego Koła Polskiego Związku Niewidomych.
Organizacja, zrzeszająca przeszło sto osób niewidomych i niedowidzących, od pół roku nie ma własnej siedziby. Z dotychczasowego lokalu przy ulicy Piłsudskiego w Olkuszu kazał im się wynieść starosta Leszek Konarski.
– Rzeczywiście, mieliśmy zapowiedziane, że lokal, w którym znajduje się siedziba Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, wynajmujemy tylko tymczasowo, bowiem będzie on przeznaczony na potrzeby starostwa. Ale nam kazano się wyprowadzić już w lipcu, a pokój, z którego korzystaliśmy, po dziś dzień stoi pusty – nie ukrywa rozgoryczenia Szczepan Polkowski, prezes olkuskiego PZN.

– Ten lokal rzeczywiście jest nam potrzebny – twierdzi starosta Leszek Konarski – To nie jest absolutnie złośliwość czy zła wola z naszej strony. Dodam, że terminów wypowiedzenia umowy najmu było kilka i Związek ich nie dotrzymał. Do końca pomagaliśmy nawet przy wynoszeniu i przewożeniu mebli i innych rzeczy należących do PZN – mówi Konarski, dodając, że obowiązek zapewnienia lokalu organizacjom, związkom czy partiom politycznym nie spoczywa na władzach powiatu, a na samorządzie gminnym.
Gmina wywiązała się z obowiązku i wynajęła PZN lokal przy ulicy Szpitalnej, gdzie znajdowała się wcześniej opieka społeczna. Jednak członkowie Związku nie chcą się tam wprowadzić. Powodem jest wysoki czynsz, znacznie przekraczający możliwości finansowe organizacji.
– W okresie grzewczym to 600 złotych miesięcznie. Tymczasem my utrzymujemy się ze składek naszych członków. Rocznie mamy do dyspozycji ok. 3,6 tys. złotych. To za mało, by zapłacić za czynsz, a nasza organizacja ma wiele innych pilnych potrzeb – argumentuje wiceprezes PZN Janusz Jeleń.
Magistrat czynszu nie obniży. Dlaczego? – Gmina nie może ponosić kosztów mediów związanych z wynajmem pomieszczeń. To minimum kosztów, jakie spoczywają na wynajmujących. W przypadku Szpitalnej problemem jest to, że część pomieszczeń stoi niewykorzystana, więc koszty związane z ogrzewaniem czy energia rozłożone są proporcjonalnie między tych kilka podmiotów, które je zajmują. Tej kwoty nie sposób już obniżyć. Byłaby niższa, gdyby wszystkie pokoje były zajęte – wyjaśnia rzecznik prasowy olkuskiego  magistratu Jarosław Medyński.
– Przez tę sytuację nasza działalność jest niejako w zawieszeniu. Spotykamy się w prywatnych mieszkaniach, korzystamy z własnych telefonów, o zbieraniu składek nie ma mowy – dodaje wiceprezes Jeleń.
To z kolei utrudnia realizację inicjatyw podejmowanych przez PZN, a jest ich sporo. – Dzięki dofinansowaniu PCPR w wysokości 60 procent kosztów zadania możemy organizować specjalne szkolenia dla osób, które nagle straciły wzrok. Naszym zadaniem jest również aktywizowanie społeczności niewidomych poprzez organizowanie wycieczek, wyjazdów i innych atrakcji – wylicza prezes Polkowski.
Większości tych założeń nie da się realizować bez siedziby. Niepełnosprawni chcieliby wrócić do pokoiku na Piłsudskiego. – Lokalizacja jest bardzo dobra, a obiekt w całości dostosowany do potrzeb niepełnosprawnych – wymienia Leszek Pacut z PZN. Dla Związku równie ważne jest sąsiedztwo PCPR, z którym organizacja ściśle współpracuje.
O powrocie nie ma jednak mowy. – Za kilka miesięcy, gdy skończy się również umowa najmu dla innej organizacji zlokalizowanej na Piłsudskiego, przeniesiemy tam nasz wydział oświaty – kończy starosta Konarski.
W tej chwili jedyną szansą na siedzibę dla niewidomych jest małe pomieszczenie, które chce udostępnić PZN Szkoła Podstawowa nr 3 w Olkuszu. Problem w tym, że pokój wymaga gruntownego remontu, łącznie z wymianą okien. To wiąże się z koniecznością zdobycia pieniędzy, których Związek po prostu nie ma.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
avatar
500
  Subskrybuj  
Powiadom o