Powiat
Kiedy większość z nas planuje urlop, zastanawia się nad ofertą all inclusive, wygodnym transferem z lotniska i hotelem z basenem. Tymczasem ekipa, którą Przegląd Olkuski objął swoim patronatem medialnym, pakuje się do wysłużonego Lublina i rusza z Chorzowa w kierunku Maroka. Bez ubezpieczenia assistance, bez mechanika i bez gwarancji, że dotrą do celu. Za to z sercem pełnym zapału i skarbonką, z której każda złotówka trafi do dzieci z domów dziecka.
Akcja Złombol, bo o niej mowa, obchodzi w tym roku jubileuszową, dwudziestą edycję. To charytatywny rajd, w którym uczestnicy przemierzają tysiące kilometrów pojazdami z dawnego bloku wschodniego – im bardziej wysłużonymi, tym lepiej. Tegoroczna trasa wiedzie ze Stadionu Śląskiego w Chorzowie aż do Ras El Ma w Maroku – ponad trzy tysiące kilometrów w jedną stronę, przez dwa pasma górskie i dwa kontynenty. Meta w Afryce to historyczny moment dla imprezy, która od lat marzyła o zakończeniu rajdu właśnie na tym kontynencie.
Naszą ekipę złapaliśmy telefonicznie gdzieś na drogach południowej Europy. „Przebyliśmy już Czechy, Austrię, Włochy, Francję i teraz jesteśmy w Hiszpanii” – relacjonuje Dariusz Szczotkowski. Na pytanie o dalszy plan podróży dodaje: „Łącznie w drodze będziemy dwanaście dni. Z tego pięć dni mamy na przejechanie z Polski do Maroka. Obecnie jesteśmy w Almerii i dzisiaj w nocy płyniemy promem.”
Samochód, którym podróżują, ma już 21 lat – idealny kandydat na złombolową wyprawę. Pomysł na wspólny wyjazd narodził się jednak dopiero po ubiegłorocznej edycji rajdu. Pomysłodawcą wyprawy jest Patryk Lewicki. „Namówieni przez jednego z naszych kolegów do wzięcia udziału w tej akcji, wracając ze Złombolu 2025, doszliśmy do wniosku, że kupujemy busa, bo chcemy jechać większą ekipą” – opowiada. A co było najważniejszą motywacją? „Dobroczynność i to, że po prostu jesteśmy społecznikami” – odpowiada bez chwili zastanowienia.
Bo Złombol to przede wszystkim akcja charytatywna. Wpłaty od darczyńców trafiają na wsparcie wychowanków domów dziecka – i nie jest to pomoc anonimowa, wrzucana do jednego worka. „To pomoc na indywidualne potrzeby dzieci z domów dziecka. Jedni dostają wsparcie edukacyjne, inni materialne czy ubrania. Czasami po prostu spełniane są ich marzenia” – wyjaśnia Dariusz Szczotkowski. Pomoc psychologiczna, kursy prawa jazdy, kolonie letnie, sprzęt sportowy czy wyposażenie mieszkań usamodzielniających się wychowanków – lista potrzeb jest długa, a każda forma wsparcia jest dopasowywana do konkretnego dziecka.
Liczby najlepiej pokazują skalę całej akcji. W tegorocznej edycji na trasę wyruszyło około 780 samochodów i 20 motocykli. Każda załoga prowadzi własną internetową skarbonkę, do której wpłacają darczyńcy. „Już zebrano ponad 2,8 miliona złotych na dzieci z domów dziecka” – mówią z dumą uczestnicy. Przez dwadzieścia edycji Złombolu zebrano już ponad 20 milionów złotych. Zbiórkami zarządza Fundacja „Nasz Śląsk”, działająca od 2007 roku.
Rajd nie ma nic wspólnego z wyścigiem. Nie ma punktów kontrolnych, klasyfikacji ani nagród za pierwsze miejsce. „Każdy obiera swoją trasę. Łączy nas meta” – podsumowują uczestnicy. To bardziej wyprawa niż rywalizacja. Zasada jest prosta – trzeba dotrzeć do mety pojazdem z dawnego bloku wschodniego, a po zakończeniu imprezy wrócić nim do domu. „Na metę dojedziemy jutro. A potem trzeba jeszcze wrócić do Polski… na tych samych kołach” – śmieją się nasi rozmówcy.
Organizatorzy Złombolu nie ukrywają, że ich impreza nie jest dla każdego. Na oficjalnej stronie rajdu wprost piszą, że uczestnicy nie mogą oczekiwać czerwonego dywanu, pomocy mechanika, usług lawety ani – co rozbrajające w swojej szczerości – pomocy psychologa. Mogą za to spodziewać się „niezliczonej ilości interesujących miejsc na trasie, rozmaitych awarii, załamań nerwowych, napraw oraz nieudanych napraw”. I właśnie to, paradoksalnie, co roku przyciąga setki załóg.
Załogę tworzą Dariusz Szczotkowski, Patryk Lewicki, Przemek, Grzesiek i Kacper. Na co dzień wykonują różne zawody, ale na kilka dni zamienili codzienną pracę na charytatywną wyprawę przez Europę i Afrykę. Na razie przed nimi ostatnie kilometry do mety w Maroku. Potem pozostanie jeszcze równie wymagający powrót do Polski – oczywiście tym samym Lublinem. A czy będzie to ich ostatni Złombol? Nic na to nie wskazuje. „My jesteśmy drugi rok i już czekamy, gdzie będzie wyjazd za rok” – mówią z uśmiechem. Wygląda więc na to, że ta przygoda dopiero się zaczyna.









![Potańcówka na rynku [ZDJĘCIA]](https://przeglad.olkuski.pl/wp-content/uploads/2026/07/740070568_855612680666407_7892518347971179434_n.jpg)






To piękny przykład podróży, w której najważniejszy nie jest komfort, ale cel i chęć pomocy innym. Wyprawa starym Lublinem do Maroka brzmi jak prawdziwa przygoda, a fakt, że zebrane środki trafią do dzieci z domów dziecka, nadaje jej jeszcze większą wartość. Więcej informacji tutaj: https://afk-spins.pl/