1

Pięknie przedstawili Jan Styka z Wojciechem Kossakiem na słynnej Panoramie Racławickiej generała ziemiańskiego Józefa Gabriela Longina Taszyckiego (pieczętował się herbem Strzemię). Tenże krocząc na czele równego szeregu żołnierzy, odziany we włościańską sukmanę i wyzywające czerwone spodnie, dumnie spogląda na samego naczelnika Tadeusza Kościuszkę (na zdjeciu fragment Panoramy Racławickiej Jana Styki i Wojciecha Kossaka – Taszycki w lewym górnym rogu, w kapeluszu, w sukmanie i w czerwonych spodniach, z uniesioną szablą).

2

Styka i Kossak podczas tworzenia Panoramy Racławickiej (1893 r.), zdjęcie ze strony Wrocław Nasze Miasto

Na głowie ma czarny kapelusz, który dodaje mu nieco zawadiackiego, niemal kowbojskiego fasonu. Szablę dzierży w prawej ręce, lewicą trzyma pochwę, by nie pałętała mu się między nogami i nie utrudniała marszu. Wszystko pięknie, można rzec mucha nie siada, jest jednak jeden mały szkopuł – generał Taszycki… nie brał udziału w bitwie pod Racławicami. Nie jest też dla Styki i Kossaka okolicznością łagodzącą, że ten sam błąd popełnił wcześniej sam mistrz Jan Matejko, na którego obrazie „Bitwa pod Racławicami” również widzimy Taszyckiego; na tym płótnie akurat generał nie patrzy na Naczelnika, a wręcz stoi doń odwrócony tyłem, co w mowie ciała świadczy, że się z Kościuszką w zasadniczych sprawach nie zgadza. Zaraz wyjaśnimy te nieścisłości, które wkradły się na obrazy mistrzów, ale wpierw przedstawmy naszego bohatera; uzasadnieniem powodu umieszczenia jego sylwetki w cyklu „Szkiców o Ziemi Olkuskiej” jest fakt, że Taszycki żył i działał częściowo na terenie dawnego obwodu olkuskiego.

3

Obraz Jana Matejki „Bitwa pod Racławicami”

Organizator
Gabriel Taszycki urodził się w 1755 r., jako syn Józefa, podstolego malborskiego, który żył jeszcze w czasach, które opiszemy (zm. 1797 r.). Z zawodu był imć Gabriel prawnikiem, ale widać ustatkowany żywot adwokacki nie był dlań pociągający, więc zajmował się głównie działalnością polityczną i publicystyką. Obie profesje są znakomitym miejscem popisu dla ludzi szukających wrogów. Taszycki nie szedł na kompromisy. Należał więc do najbardziej radykalnych działaczy okresu Sejmu Wielkiego. Wiedział, skąd czerpać wzorce – imponowali mu bowiem jakobini. Znana zasada mówi, że marny to uczeń, który nie prześcignie swego mistrza. Ze zwolennika Tadeusza Kościuszki z czasem stał się przeciwnikiem ugodowej, zdaniem Taszyckiego, polityki naczelnika. Jednak w początkach insurekcji niewielu mogło równać się z nim w poświęceniu dla idei powstańczej. Jako generał ziemiański dla powiatów lelowskiego, krakowskiego i księstwa siewierskiego (został nim w marcu 1794 r.) łożył znaczne środki na powstanie, zaś od kwietnia, gdy na skutek ataku podagry, która dotknęła gen. mjr. Józefa Wodzickiego, został faktycznie komendantem Krakowa, współorganizował pospolite ruszenie na tych terenach. Właśnie dlatego, że był w Krakowie i zastępował chorego Wodzickiego, nie mógł wziąć udziału w bitwie pod Racławicami. Byli tam jednak ludzie przezeń zwerbowani i wyekwipowani, stąd zapewne pomyłka naszych znamienitych malarzy tworzących prawie sto lat później słynny obraz (Matejko) i przesławną panoramę (Styka, Kossak). Prawdopodobnie nie mieściło im się w głowach, żeby człowiek tak energiczny, tak zaangażowany w powstanie, mógł sobie odpuścić pierwszą powstańczą bitwę. Zapewne, gdyby istniała taka możliwość, Taszycki w te pędy udałby się tam, gdzie orężem można było służyć ojczyźnie, tyle, że nie mógł, ktoś bowiem musiał pilnować Krakowa.

4

Gabriel Taszycki na obrazie Jana Matejki „Bitwa pod Racławicami”

Początek końca
Na przełomie kwietnia i maja Taszycki został mianowany zastępcą radcy w Wydziale Potrzeb Wojskowych Rady Najwyższej Narodowej. Nie uciekał od mało miłych obowiązków, które nie przysporzyły mu przyjaciół, jak przewodniczenie Sądowi Kryminalnemu Wojskowemu. Nie zabrakło go już jednakże w drugiej powstańczej bitwie w naszej okolicy. Tyle, że trafił już mniej szczęśliwie. Brał bowiem udział w przegranej konfrontacji wojsk kościuszkowskich z Rosjanami i Prusakami pod Szczekocinami (6 VI 1794 r.). Kościuszko miał nadzieję, że uda mu się nie dopuścić do połączenia sił rosyjskich i pruskich. Niestety, nie zapobiegł temu połączeniu, co sprawiło, że 12. tysięczne siły polskie stanęły naprzeciw dwukrotnie silniejszemu przeciwnikowi. Do tego wszystkiego Rosjanie i Prusacy zdecydowanie górowali nad wojskami Kościuszki liczbą dział. Naczelnik miał nadzieję, że „rozbije Rosjan zanim wejdą do walki ślamazarne wojska pruskie” (A. Zahorski). Zrazu udało mu się nawet złamać pierwszy atak piechoty pruskiej, potem było już jednak coraz gorzej. Kosynierzy odparli jeszcze atak grenadierów, ale nie zapobiegło to ogromnym stratom. Załamany Kościuszko w ataku histerii targnął się nawet na własne życie, co nienajlepiej świadczy o jego kondycji psychicznej. Wziął się jednak w garść i wyprowadził dużą część wojsk, ratując siły polskie przed totalną klęską. Bitwa pod Szczekocinami zapoczątkowała całą serię przegranych bitew powstańczych (dwa dni później z podobnym skutkiem stoczona została bitwa pod Chełmem, następnie było zajęcie przez Prusaków Krakowa oraz klęska pod Krupczycami): „I już złe wieści niby psy jęły kąsać serca oddane ojczymie” – jak opisywał nastroje po klęskach Władysław Reymont w „Roku 1794”. Dodajmy, że w starciu pod Szczekocinami polegli m.in. gen. Wodzicki, który na swe nieszczęście podleczył się z podagry, generał Jan Grochowski oraz najsłynniejszy z kosynierów Bartosz Głowacki.

5

Gabriel Taszycki z rodziną, obraz ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, (https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Fagan_Gabriel_Taszycki_with_his_family.jpg)

Gdy powstanie padło, Taszycki udał się na emigrację, jak wielu innych mu podobnych wybrał Paryż. Cóż mógł tam robić w czasach tak gorących? Oczywiście angażował się w działalność rewolucyjną. Był m.in. członkiem republikańskiej Deputacji (22 VIII 1795). Do kraju miał wrócić w 1799 r. (inne źródła podają, że dopiero w 1807 r.). Zmęczony ciągłym działaniem wziął się za pracę organiczną czyli za swoją gospodarkę w Wysokiej (parafia Chruszczobród, wówczas powiat krakowski). Nie była to jakaś wielka własność ziemska. Wysoka w 1789 r. liczyła raptem 37 domostw. W tej liczbie, obok dworu, był jeszcze browar i karczma prowadzona, jak wszędzie wtedy, przez Żydów.

Koneser sztuki
Pod koniec życia prezesował Taszycki Izbie Wykonawczej na powiaty Lelów i Siewierz. Odpowiadał wtedy m.in. za aprowizację dla przetaczających się co chwila przez ten teren wojsk francuskich: „Należy mieć w pogotowiu mąkę pszenną i żytnią w takiej ilości, jak było dawane do Częstochowy… bo przyjdzie rozkaz o prowiant dla armii francuskiej” – tłumaczył w piśmie do gminy w Pilicy z sierpnia 1807 r. Jednocześnie tłumaczył, że lepiej samemu dać niż narazić się na „egzekucje francuskie”. Wiemy też co nieco o jego życiu prywatnym. Z przekazów dowiadujemy się, że był na przykład prawdziwym koneserem sztuki. W swym pałacu w Wysokiej zgromadził wiele rzeźb i obrazów dawnych mistrzów, które nabył podczas zagranicznych wojaży. Nawet jego dzieci rodziły się za granicą, we Francji. Zmarł jednak w kraju, w swoim majątku, na puchlinę wodną. Był rok 1809. Ten słynący z nieposzlakowanej opinii mąż pochowany został na cmentarzu w Chruszczobrodzie. Do dziś zachował się nagrobny obelisk i tablica epitafijna (najstarsza na cmentarzu, znajduje się w północnej części nekropolii), na której można przeczytać: „D.O.M. Gabrjelowi Taszyckiemu Generałowi Wojsk Polskich Dziedzicowi Dóbr Wysoka i Rudnik zmarłemu w roku 1809 wdzięczne dzieci – Michał syn, Aniela córka na pamiątkę ten pomnik wystawili”. Potomstwo owe miał z małżeństwa z Teresą z Gołuchowskich.

6

Nagrobek Taszyckiego na cmentarzu w Chruszczobrodzie (fot. Wikipedia)

Napomknijmy jeszcze, jak to z dziada na wnuka przechodziła tradycja walki o niepodległość ojczyzny. Potomek Taszyckiego, Michał Poleski (1839-1917), walczył bowiem w powstaniu styczniowym. Trafił wtedy młody Michał do Cytadeli warszawskiej. Szczęśliwie jednak rodzinie udało się go wykupić, co uchroniło go przed niechybną wywózką na Sybir. Gdy mu się zmarło w 1917 r., etnograf Michał Federowski, autor książki o obyczajach ludu w okolicach Pilicy, wydał broszurę pt. „Wspomnienie moje o Michale Poleskim i Włodowicach”.

Wedle księdza Jana Wiśniewskiego, autora „Opisu historycznego kościołów i zabytków w Dekanatach: Będzińskim, Dąbrowskim, Sączeńskim, Zawierckim i Żareckim oraz parafii Olsztyn”, portret gen. Gabriela Taszyckiego znajdował się w 1934 r. w dworze Poleskich w Rokitnie Szlacheckim. Taszycki był na nim uwieczniony we francuskim stroju z epoki Dyrektoriatu, co znaczy, iż jego głowę zapewne wieńczyła czapka frygijska.

7

Ruiny pałacu w Wysokiej (fot. ze strony Strażnicy Czasu)

Dziś, przeszło dwieście lat po śmierci, Gabriel Taszycki wydaje się postacią ciut zapomnianą. Pamiętał jednak o nim Władysław Reymont pisząc powieść historyczna „Rok 1794”, która wszelako poziomem mocno ustępuje jego genialnym „Chłopom”. Pamiętają też jego krajanie. Dość wspomnieć, że w 2001 r. w Chruszczobrodzie ukazała się książka autorstwa Żanetty Szkliniarz – „Gabriel Taszycki – monografia”, a prawie dwadzieścia lat temu na wniosek lokalnej społeczności, Szkole Podstawowej w Chruszczobrodzie nadano imię Gabriela Taszyckiego. To godny patron. I w przeciwieństwie do naszych rodaków-rewolucjonistów, biorących udział w bolszewickim przewrocie w październiku 1917 r., nie musimy się go wstydzić. Wstydzić za to możemy się czegoś innego; we wsi Wysoka (dziś w powiecie zawierciańskim) stoją zrujnowane pozostałości pałacu; prawdopodobnie nie jest to jednak do końca pałac, który zbudował Taszycki, bo w źródłach spotkać się można z informacją, że powstał w 1825 r., a więc wiele lat po jego śmierci. Z dużym jednak prawdopodobieństwem można uznać, że przynajmniej w części te mury pamiętają generała ziemiańskiego Gabriela Taszyckiego. Żal straszny patrzeć, jak zabytkowa budowla skazana została na niechybną zagładę. W powiecie zawierciańskim to chyba jakaś okropna tradycja, dość wspomnieć pałace w Pilicy, Wierbce czy Włodowicach.

Wybrana bibliografia:
„Atlas historyczny Polski. Materiały do słownika historyczno-geograficznego województwa krakowskiego w dobie Sejmu Czteroletniego (1788-1792)”, pod red. W. Semkowicza, Z. II, Warszawa – Wrocław – Kraków 1960.
J. Abramski – „Cmentarze Zagłębia Dąbrowskiego i ziemi zawierciańskiej”, Zawiercie 1998.
H. Błażkiewicz – „Pilica. Zarys dziejów miejscowości”, Kraków 1992.
J. Lubicz-Pachoński – „Bitwa pod Racławicami”, Warszawa – Kraków 1987.
J. Poniatowski – „Panorama Racławicka”, Wrocław 1987.
W. Reymont – „Rok 1794. Ostatni Sejm Rzeczypospolitej”, Kraków 1955.
A. Zahorski – „Naczelnik w sukmanie”, Kraków 1990.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o