trepka liber

Wedle opinii historyków była to pierwsza próba lustracji w dziejach Polski. To dzieło zaś było ówczesnym hitem wydawniczym, co nie dziwi, bo kto nie lubi literatury sensacyjnej?! Ta powstała w I poł. XVII w. księga zatytułowana została przez autora, Waleriana Nekande Trepkę (ok. 1585-1640), „Liber generationis plebeanorum” (księga rodów plebejskich), dopiero później nazwano ją bardziej rynkowo: „Liber chamorum”, czyli księga chamów.

Jest to szczegółowy spis osób, czasem całych rodzin, podszywających się pod szlachtę. Dzieło liczy 2534 pozycji. Sporo – głównie chłopów – uzurpowało sobie prawo do szlachectwa, co zupełnie nie dziwi, zważywszy na ich ówczesną sytuację społeczną i ekonomiczną; traktowani jak bydło, obciążeni przez dwór i kościół, bici, znieważani, byli de facto niewolnikami. Nawet więc udawanie szlachciców znacząco poprawiało ich los. Ale podszywający się byli także wśród mieszczaństwa…

Od XV wieku patrycjat niemiecki bardzo szybko się polonizował. W związku z tym nastał zwyczaj przyjmowania polskich nazwisk, często i gęsto szlacheckich. Zdarzało się więc, że jeden ród, ale mieszkający w różnych miastach, z rozpędu przybierał różne nazwiska. Piętnujący to Walerian Nekanda Trepka w swoim dziele m.in.: „Offmanowie z Krakowa, mieszczankowie, nazwali się Nowodworski, stryjeczny tych Offmanek w Olkuszu nazywał się Dworzański, nie zmówili się na słowo”. Dodajmy, że „ofman” znaczy tyle co dwornik. Tak więc słynny Bartłomiej Nowodworski, który założył najstarszą szkołę średnią w Krakowie, był związany węzłami rodzinnymi z Olkuszem. Ów olkuski Ofman, czyli Dawid Dworzański miał siostrę Jadwigę, którą ponoć „porwał beł jeden ślachcic i zawiózł do młodego Fiutego Myszkowskiego, który kilka niedziel profanował ją u siebie”; dziewczynę po profanacji zwrócono ojcu, a ten wydał ją za jakiegoś mieszczanina. Zaznaczmy przy tym, że wedle autora „Liber Chamorum” Nowodworscy vel Dworzańscy to była rodzina luterańska.

Trepka zresztą wyłowił w Olkuszu całe mrowie takich fałszywych szlachciców. Wymienia pewnego Czechowica, który był zwykłym chłopskim synem (ojciec Ścibor) z Porąbki, wsi należącej do biskupa krakowskiego (opodal Wojnicza), który służył następnie u Jordana w Mogilanach (od 1629) i księcia Zbarskiego. Wreszcie trafił rzeczony Czechowic do Olkusza, gdzie się był ożenił, a ponadto zajmował dozorowaniem kopalń (gór) książęcych; za szlachcica podawał się od 1629 r. Podszywał się też pod szlachcica niejaki Krzysztof Drużyński (zm. 1633), który pojął w Olkuszu za żonę pannę „Łączyńska, co ją Bernakówna urodzieła”, ale wnet się z nią rozwiódł, bo mu się trafiła gratka nielada – panna Łubińska, „synowica biskupa poznańskiego”. Bywało, że taki przyszywany szlachcic stawał w konkury do bogatej córki olkuskiego gwarka, jak to było w przypadku chłopskiego syna co zaczął zwać się Łukasz Charmęski i ruszył w koperczaki do panny Zajglicówny; ociec dziewki „odmówieł mu jej, powiedział, że jej nie dam, tylko za ślachcica” (w 1630 ów Charmęski był pisarzem prowentowym w Pieskowej Skale). Wspominał Trepka np., że Gierszman Melcher, mieszczanek z Gdańska, „kupieł beł kamieniczkę w Olkuszu i górami bawiał się naspół z inszemi gwarkami”. Trepka złapał go na tym, że pisał się bezprawnie „nobilis”. Podobnie było z mieszczanami z Wojnicza, którzy nazwali się Grodzcy (jeden z nich, Dyjonizy pojął w Olkuszu za żonę mieszczkę). Obruszał się Trepka na słynną rodzinę Hallerów, którzy byli też w Olkuszu, że po 1600 r. podawali się za szlachtę.

O niejakim Szymonie Karczowskim, siodłaku z Okradzionowa, który miał żonę Szymczykównę z tej samej wioski, nasz XVII w. lustrator napisał, że ich syn Krzysztof (zm. 1634), który zwał się już Karcz, ożenił się w Olkuszu. Trzecia córka owego Krzysztofa wyszła nawet za dziedzica Stanisława z Okradzionowa (zm. 1630). Sporo miejsca w „Liber Chamorum” zajmują Kmitowie, którzy m.in. podszywali się pod szlachtę herbu Ślepowron (m.in. właściciel Kuźnicy Błędowskiej, wcześniej olkuski gwarek). Mieli owi Kmitowie pochodzić od Matysa Kity, szewca z Piotrkowa. Potomkami tego Kity, których ojciec był olkuskim mieszczaninem i gwarkiem byli niejaki Jan i Sebastian. Jan służył na Rusi u hetmana Zamojskiego (dozorował majątki hetmańskie), służył także u jego syna Tomasza, wziął za żonę Cieszowską z Myszkowa, z którą miał dwie córki – jedną wydaną za szlachcica Kosteckiego (w 1630). Sebastian Kmita, mieszczanin w Olkuszu, pieczętował się herbem „Śrzęniawa z krzyżem”; za żonę wziął siostrę tej Cieszowskiej, co ją brat pojął. Jak twierdzi Trepka prawdziwi Kmitowie prosili, by fałszywi przyznali się, że pochodzą od Kity, ale Sebastian zaprzeczał – twierdził, że pochodzi z Rodak, a o swoich adwersarzach rzekł „od jednego z nami przodka idą”. Oryginalni Kmitowie cieszyli się z jednego, że Sebastian nie miał potomstwa: „jak umrze, zejdzie zatęm w Olkuszu Kmita przezwisko”. Kończy Trepka: „Umarł tęn Sebastyjan r. 1623, a żonę jego pojął p. Dębięński ze Lgoty u Olkusza i ta mu umarła anno 1628”. A taki Piotr Koniecki (prawdziwe nazwisko Funenda, zm. 1630) jak się dowiadujemy pochodził z Gdańska; w Olkuszu kupił kamienicę, a w Krakowie w 1612 r. pojął za żonę córkę introligatora, co u Trepki brzmi, jak okoliczność obciążająca. Córka bodaj właśnie tego Funendy wyszła za mąż za Łączyńskiego, który też udawał szlachciurę, ale w księgach miejskich Olkusza widniał w 1617 r. jako mieszczanin. O innym „chamie”, chłopskim synu, który zaczął się zwać Ksiąski (Trepka sugeruje, że to syn księdza) dowiadujemy się, że miał za żonę Karniowską, w spadku po której wziął jakąś wioskę pod Olkuszem.

olkusz panorama wyk przez wiesława nadymusa

Chłopskim synem spod Olkusza miał też być niejaki Lipski. Z Krakowa do Olkusza przeniósł się mieszczanin Lichowski; miał u nas dom, a jego siostra wyszła za Guttetera „wójtowego syna z Krakowa”. O Kasprze Majowskim pisze Nekanda Trepka: „Pożyczeła mu beła mieszczka w Olkuszu kilkuset złotych i bawił się górami; poszczęściło mu się, i zebrał na kilka tysięcy”; nawet dzierżawił kilka wiosek pod Będzinem. Samuel Pekalski, syn Samuela z Olkusza; szlacheckie nazwisko Pękalski nosił od 1625 r. (był luteraninem, jak i jego żona, pochodząca z Raczkowskich, też wedle Trepki pseudoszlachciców). A tacy Pelżyńscy – jeden z nich służył u Mikołaja Korycińskiego – wydali siostrę za Piotra Krasowskiego i uznali się za szlachtę (1600). Ciekawa jest historia o pewnym mieszczaninie olkuskim, Raczkowskim, którego ojciec był chłopem ze „Szczepurki od Olkusza”, miał rzeźnie i jatki, płacił za nie grzywnę i mieszkał w ratuszu, otóż ów mieszczanin „pojął beł Szypowską sołtysównę z Szypowic” /…/. Miał z nią synów: Jana, Walentego, Augusta, Jurka. Jan beł we Gdańsku u kupca za kupczyka circa 1619 kilka lat, potem ożenieł się beł i trzymał aręndą za Nowym Miastem Ostrowce od r. 1626 i 1633; z losowatą brodą chodzieł”. Drugi syn, Walenty, z jakimś panem, któremu służył, pojechał do Włoch. Po powrocie popadł w spore kłopoty, bo jak pisze Trepka, podczas bytności w warszawskim zamtuzie: „Kilka przebieglców raz go byli zaskoczyli u kurwy w domu publicznym i namówili kurwę, co mu o gwałt instygowała na gardło, on bojąc się o szyję wziął z nią ślub”.

Jeden z tych, co go tak załatwił, zwał się Przecław Pisarski. Miał Walenty z ową „murwą” dwójkę dzieci: Janka i Zośkę; źle się do nich odnoszono, mówiąc „bękarcie” i gorzej. Walenty mieszkał ze swą żoną w Żywcu, gdzie był urzędnikiem (1631); w 1633 kupił jakieś wójtostwo pod Żarnowcem. Trzeci z synów, Augustyn, zabił w 1627 r. w Piotrkowicach, wsi pod Proszowicami, sąsiada Krasuskiego, którego brat zarzucił Raczkowskiemu mieszczańskie pochodzenie. Sędzia kapturowy, chorąży krakowski Marcjan Chełmski (właściciel Bolesławia) okrutnie obluzgał Augustyna na sądzie: „chłopie, ubrałeś się w bławaty i w rysie, aboś się nie doczytał, że to konstytucyją anni 1613, plebeis chodzić w tęm zabroniono? I to, co się, chłopie, ślachcicęm czynisz!”. Siostra braci Raczkowskich wyszła za Samuela, olkuskiego mieszczanina.

Niezbyt fartownym nibyszlachcicem był niejaki Rosocha, o którym w „Liber…” czytamy, że „niegodzien też lepszego, jeno sochy”. Był ów Rosocha mieszczaninem olkuskim, który przepuszczał pieniądze jakie zostawił mu ojciec, a ponadto: „Chciał się odziać w ślachecki stąn, a on hultajski”. Dał się podejść jakiemuś Waczowskiemu i Reutowi (ten drugi przyłączył się potem do lisowczyków), którzy mu pochlebiali, a koniec końców okradli. Potem jeszcze stracił oko podczas gry w karty, prawdopodobnie była to kara za oszukiwanie, „na ostatek zabito go anno 1625 poście. Jest brat jego drugi” – wieńczy biogram tego jegomościa Trepka. O pseudoszlachcicu noszącym nazwisko Rymar pisze imć Walerian, że miał żonę Amędziankę z Olkusza. Ów Rymar miał kupić wioskę Wierzbicę „ośm mil od Krakowa”. Nie wiemy czy nie o tego samego Rymara chodzi, który wedle Trepki miał mieć imię Sebastian i pisać się z Wierzbic, ale też mieć za żonę Amędziankę; „łatę miał na gębie niedźwiedzią, znamię, i Łatką, Myszka drudzy, zwali go”. A Starczynoscy, znane olkuskie nazwisko, mieli udawać w królewskim Krakowie szlachtę; jeden z nich, niejaki Krystyn bez ślubu z jedną kobietą tamże mieszkał – psotnik jeden. Piękne nazwisko Świeborowski (czasem Ściborski) przyjął syn górnika z Olkusza, który naprawdę nazywał się Gęsinoga, siostra jego w 1633 „z obarzankami chadzała”. Z kolei Zygmunt Sadurski, syn chłopa, pojął olkuska mieszczkę już wdowę za żonę i dom tu miał (w 1632).

Demaskuje też Trepka niejakiego Szczerbica (zm. 1617), który był „bękartem księdza kanonika krakowskiego, co beł i proboszczem w Olkuszu”. Tenże Szczerbic miał kamienicę przy ul. Kanoniczej (na rogu) w Krakowie, z namalowanymi herbami i tytułami 24 kanoników. O Waczowskich dowiadujemy się, że przyjęli szlacheckie nazwisko od słowa wacek znaczącego tyle, co worek, mieszek; byli oni ponoć olkuskimi mieszczanami. Jan Waczowski pojął był w Radwanowicach dziewkę Suskiego. Jeździł z lisowczykami na Śląsk i „tamże zabito go beło” w 1619 r. Chłopskim synem był mieszkający w Olkuszu w 1634 r. posługujący się szlacheckim nazwiskiem jakiś Waśniowski. Inny uzurpator szlachectwa Węgrzynowski (od węgrzyna) to był zwykły Marcin, który był w Olkuszu probierczykiem, miał tu też dom; dla większego znaczenia pojął za żonę „ubogą ślachciankę Żelisławską z Secemina”. W latach 1603 – 1621 sędzią górniczym w Olkuszu był niejaki Wiłgocki, okazuje się chłopski syn, poddany wojewody krakowskiego Zborowskiego; chciał go na poddanego kasztelan oświęcimski, też Zborowski, ale się chłopina wykupił za 4 tys.

Pochodzący z Niemiec psudoszlachcic Zajglic (um. 1628) mieszkał w Olkuszu, gdzie wstąpił w związek małżeński z Bernekówną. Także olkuszankę Bernekówną za żonę miał inny człek, rzecz jasna podszywający się pod szlachcica – Zalasowski – mieszczanin krakowski. Z kolei Zarczycki miał być synem Mikołaja Ptasznika (1628), natomiast Zwolewscy – synami tkaczy z Wielunia. Z Węgier przybyli do Olkusza dwaj bracia, syn jednego z nich niejakiego Janusza Probierza pojął za żonę mieszczankę Lichowską, a z kolei ich syn od 1628 r. zaczął używać nazwiska Zdąński; dodatkowo jeszcze był „lutrem”, a jego siostrę „beł lisowczyk Różyc zelżał alias sprofanował przez dwie nocy”, co nie przeszkodziło jej później wyjść za jakiegoś krakowskiego mieszczanina.
Ktoś powie, że niezły wywiad musiał pracować na rzecz Waleriana Nekandy Trepki. A prawda jest taka, że ów szlachcic h. Topór – co ciekawe, pochodzący z kalwińskiej rodziny, który roztrwonił niewielki majątek, ale uważał, że winni temu są ci, co to podszywają się pod dobrze urodzonych – opierał się przede wszystkim na ustnych świadectwach. Chadzał na procesy sądowe, spisywał, co usłyszał, na targach, sejmikach. Myślę, że dziś zrobiły znakomita karierę w jakimś żyjącym ze skandali wysokonakładowym czasopiśmie.

Fot. Okładka Liber Chamorum.
Fot. 2. Panorama Olkusza w XVI-XVII wieku, która stała przy ul. Augustiańskiej (autorstwa Wiesława Nadymusa). Ciekawe, dlaczego zniknęła podczas rewitalizacji Starówki? Fot. Olgerd Dziechciarz.

 

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments