ksolkusz

Orzeł Piaski Wielkie – IKS Olkusz 1:0 (1:0)

Gdy grają ze sobą drużyny z dolnych rejonów tabeli można być niemal pewnym, że na boisku nie wydarzy się nic wielkiego, a finezję i efektowne akcje wyprą walka, walka i jeszcze raz walka… Jakby na potwierdzenie tych słów dostajemy obraz z Krakowa, gdzie w konfrontacji Orła Piaski Wielkie z IKS-em Olkusz padła tylko jedna bramka, a sędzia pokazał aż 13 żółtych kartek! Co gorsze jedyne trafienie było autorstwa gospodarzy.

O losach spotkania zadecydowała 21. minuta, kiedy to bardziej przypadkowe aniżeli celowe podanie J.Guzika na bramkę zamienił Łukasz Adamczyk. Akcja poprzedzająca „złotego gola” była jednak przedniej marki. Niestety bramka dla Orła okazała się jedną z ciekawszych akcji całego meczu, który sportowo stał na miernym poziomie. Wyrównania szukał przede wszystkim Jakub Juszczyk, ale po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Jurczyka główkował zbyt słabo aby sprawić kłopoty Szymasze. Nieco lepiej w ofensywie wyglądali gospodarze. Tuż sprzed „szesnastki” niewiele pomylił się Wolak, a po dograniu Adamczyka i uderzeniu Wolaka udanie nogami interweniował Paweł Śmiały.

Druga część tego sennego pojedynku właściwie niczym nie różniła się od pierwszej. Na murawie wrzało od walki, ale jednocześnie wiało nudą pod bramkami. Tylko momentami „bito na alarm”, jak chociażby po wrzutce Tomsi i strzele głową Juszczyka, po którym bez zarzutu spisał się Szymacha. Następne główki były dziełem J.Guzika. Filigranowy napastnik piaszczan nic nie robił sobie ze swoich braków wzrostowych i dzielnie walczył w powietrzu z dużo wyższymi rywalami. Na dobrych chęciach jednak się tylko kończyło, bo za każdym razem pudłował. Zmarzniętych fanów obie ekipy – a w szczególności olkuszanie, lepszą postawą uraczyły w ostatniej fazie meczu. Dośrodkowanie M.Przybyły i kolejne uderzenie głową Juszczyka w kapitalnym wybronił Szymacha, a po kopnięciach Szwajcowskiego oraz Kaczmarczyka kończyło się jedynie na strachu. Po zakończeniu zawodów w obozie miejscowych zapanowała euforia. Orzeł wygrał dopiero po raz trzeci w sezonie, ale i tak opuścił ostatnie miejsce w IV-ligowej tabeli. Szkoda tylko, że zespół Marka Holochera przełamał się kosztem Olkusza, który również punktów potrzebuje niczym tlenu. – Nie załamujemy rąk, tylko gramy dalej – z dużą dawką optymizmu komentuje Ryszard Myszor, kierownik IKS-u.

Szansa na rehabilitację już w najbliższą sobotę. Na Czarną Górę zjedzie Zieleńczanka Zielonki, która po obiecującym starcie, w ostatnim czasie wyraźnie wpadła w kryzys i obecnie zamyka klasyfikację. Piłkarze Grzegorza Jurczyka muszą zrobić wszystko, aby zapunktować, bo może okazać się, że zbliżające się wielkimi krokami Wielkie Derby ze Spójnią będą nie tyle świętem futbolu, co walką o zachowanie ligowego bytu…

Orzeł Piaski Wielkie – IKS Olkusz 1:0 (1:0)
1:0 Adamczyk 21′

Sędziował: Krzysztof Budnik (Nowy Sącz)
Żółte kartki: Petho, Ciepły, Wolak, J.Guzik, Szymacha, S.Guzik, Szuflita, Targosz, – Banyś, Jurczyk, Juszczyk, M.Przybyła, Kańczuga
Widzów: 100.

Orzeł: Szymacha – S.Guzik, Ciepły, Załęga, Wolak (57′ Grzybczyk) – Targosz, Szuflita, Wajda (81′ Łabuś), Petho (70′ Kwaśniak) – J.Guzik, Adamczyk (90+3′ Mitka).

Olkusz: Śmiały – Tomsia, Kaczmarczyk, Jurczyk, Banyś – M.Przybyła, Juszczyk, Duda, Wdowik (46′ Kańczuga) – Lizończyk (70′ Szwajcowski). D.Przybyła (16′ Czechowski).

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
avatar
500
  Subskrybuj  
Powiadom o