ksolkusz

IKS Olkusz – Zieleńczanka Zielonki 4:2 (2:0)

Gdy na początku 83. minuty IKS prowadził z Zieleńczanką 3:0, nikt pewnie nie przypuszczał, że w tym meczu może zrobić się jeszcze ciekawie. Ale piłka nożna ma to do siebie, że wystarczy chwila nieuwagi, by „zapachniało” remisem. Na całe szczęście tym razem futbol okazał się sprawiedliwy, a gol Kamila Lizończyka już w doliczonym czasie gry definitywnie przesądził o zwycięstwie olkuszan i przesunięciu w górę tabeli.

Pojedynek IKS-u z Zieleńczanką był z gatunku tych za sześć punktów. Obie ekipy tych punktów potrzebują niczym tlenu, bowiem sytuacja w tabeli powoli robi się nieciekawa. Różne są jednak historie obu drużyn. Piłkarze z Zielonek, jako beniaminek rozgrywek na początku zdobyli parę punktów, ale ostatnie tygodnie są dla nich pasmem porażek. Zupełnie inaczej Olkusz – gdzie o starcie sezonu nikt nie chce pamiętać, a punkty „żółto-niebiescy” kompletują od niedawna. Mimo statusu quo w tabeli, to właśnie znajdujący się w ostatnim czasie na „fali wznoszącej” olkuszanie byli faworytami.

Co ważne, nie zawiedli. Od początku gospodarze przejęli inicjatywę. Lepiej operowali piłką, mieli przede wszystkim pomysł na rozmontowanie defensywy rywala. Pierwsze efekty wyrafinowanej gry przyszły już po 20 minutach, gdy Szota głową po dośrodkowaniu Dudy pokonał Maksymilian Przybyła. Przewaga miejscowych nie podlegała dyskusji. W 33. min było już 2:0. M.Przybyła dograł w tempo wbiegającemu w pole karne Konradowi Tomsii, a ten po opanowaniu piłki został ewidentnie zahaczony przez Kubiaka, więc sędzia wskazał „na wapno”. Wobec urazu Daniela Przybyły – etatowego wykonawcy rzutów karnych w IKS-ie, do futbolówki podszedł sam poszkodowany. Tomsia nie chciał być gorszy od swojego kolegi z drużyny i także ze stoickim spokojem pokonał bramkarza z Zielonek. Radość w obozie olkuszan zmąciła nieco kontuzja grającego trenera Grzegorza Jurczyka. Szkoleniowiec długo walczył z bólem, ale w końcówce pierwszej odsłony musiał spasować. W jego miejscu na murawie pojawił się Dawid Chabinka. W tej samej 39. min doskonałą pozycję do zdobycia gola zmarnował Jakub Juszczyk, z kilku metrów główkując w dobrze ustawionego Szota, któremu trzeba jednak oddać że wykazał się niemałym refleksem. Goście tylko sporadycznie dochodzili pod bramkę Pawła Śmiałego. Jednak gdyby nie olkuski golkiper, to po strzale Tomasza Dudka, Zieleńczanka uzyskałaby honorowe trafienie. Dzięki skutecznej interwencji skończyło się jedynie na kornerze.

Drugą odsłonę od mocnego uderzenia rozpoczęli olkuszanie. Kilkanaście sekund po wznowieniu zbyt samolubnie zachował się Paweł Banyś, bo podchodząc Szota z prawej strony wybrał indywidualne rozwiązanie, choć miał zdecydowanie lepiej ustawionych partnerów. Chwilę później piłkę zmierzającą do siatki, niemal z linii bramkowej wybił Dudek, a w 53. min po podaniu Banysia spudłował M.Przybyła. W 67. min nie było już wątpliwości. Z rzutu rożnego dośrodkował M.Przybyła, a celną główką popisał się Jakub Juszczyk. Inna sprawa, że koszmarny błąd w kryciu popełnili obrońcy gości, którzy pozostali rywala bez opieki, mimo że ten znajdował się na czwartym metrze. Po bramce na 3:0 nie wiedzieć czemu olkuszanie nieco oddali inicjatywę Zieleńczance. Pierwsze ostrzeżenie goście wysłali niedługo po golu Juszczyka, gdy fatalnie zachował się Adrian Pogan, nie trafiając do pustej bramki, znajdując się w „szesnastce”! Znakomitej pozycji nie zmarnował już grający trener przyjezdnych – Krzysztof Szumiec, zamieniając na kontaktowego gola rzut karny, podyktowany za zagranie piłki ręką przez Bartłomieja Kaczmarczyka. Zespół z Zielonek wyraźnie odżył i ambitnie szukał kolejnych pozycji. 90. min przyniosła gościom szybką kontrę, którą sprytnym lobem wykończył Pogan. – Wydawało się, że wszystko mamy pod kontrolą, ale wystarczyło dosłownie siedem minut, żeby z pewnej przewagi nagle zaczęło „śmierdzieć”. Dobrze, że młodziutki Kamil Lizończyk w samej końcówce popisał się kapitalną akcją, bo w tym momencie zabiliśmy wszystkie nadzieje rywala – cieszył się po ostatnim gwizdku Grzegorz Jurczyk, mając na uwadze doliczony czas gry i indywidualną akcję Lizończyka, zakończoną precyzyjnym uderzeniem przy dalszym słupku bramki Szota. – To na pewno nie było łatwe spotkanie, choć do 80 minuty tak to może wyglądało. Zielonki grały nieźle, ale to my mieliśmy lepsze okazje, które potrafiliśmy wykorzystać. Punkty ogromnie mnie cieszą, do końca zostały nam jeszcze dwa mecze i zamierzamy w nich powalczyć o sześć oczek. W szczególności liczę na zwycięstwo w derbach ze Spójnią, na które już dzisiaj serdecznie zapraszam – dodał olkuski szkoleniowiec.

Derby Powiatu w świąteczny piątek 11 listopada w samo południe na Czarnej Górze. Wcześniej – bo w najbliższą sobotę IKS o punkty powalczy w Trzebinii. Spójnia w ten weekend pauzowała. Także w sobotę 5. listopada przeciwnikiem ekipy Adama Krygera będzie Sokół Przytkowice. Początek meczów w Trzebinii i w Osieku o 13:00.

IKS Olkusz – Zieleńczanka Zielonki 4:2 (2:0)
1:0 M.Przybyła 20′ , 2:0 Tomsia 34′ (karny), 3:0 Juszczyk 67′ , 3:1 Szumiec 83′ (karny), 3:2 Pogan 90′ , 4:2 Lizończyk 90+3

Sędziował: Mateusz Czerwień (Myślenice)
Żółte kartki: Chabinka – Dragosz, Kubiak
Widzów: 120.

Olkusz: Śmiały – Tomsia, Jurczyk (39′ Chabinka), Kaczmarczyk, Kańczuga – M.Przybyła (90+4′ Szwajcowski), Duda (88′ Kasprzyk), Banyś, Juszczyk, Sobczyk (74′ Wdowik) – Lizończyk.

Zieleńczanka: Szot – Kuciel, Kukla, Szumiec, Dragosz (46′ Nosek) – T.Kawa (70′ Krzystonek), Dudek, Bulak (46′ Kierzkowski), Katarzyński, Kubiak – Pogan.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
avatar
500
  Subskrybuj  
Powiadom o