1

31 lipca obchodziliśmy 78 rocznicę niemieckiej akcji pacyfikacyjnej, która zapisała się w historii Olkusza jako „Krwawa środa”. Kilka osób pytało mnie, dlaczego nie napisałem o niej w „Przeglądzie Olkuskim”. Dziś nadrabiam to nie tyle niedopatrzenie, co opóźnienie.

Jednak ponieważ już bodaj dwukrotnie poświęcałem tej pacyfikacji miejsce w „Szkicach o Ziemi Olkuskiej”, nie chcąc się powtarzać, uznałem, że najlepiej będzie oddać głos świadkowi tego tragicznego wydarzenia – Henrykowi Osuchowi, zmarłemu kilkanaście lat temu mieszkańcowi Olkusza, byłemu pracownikowi olkuskiej Emalierni i autorowi monografii tego zakładu, który przeżył „Krwawą środę” i – co istotne – opisał ją.

2Spalony dom olkuskiego lekarza Juliana Łapińskiego

Zdarzenie, do którego doszło w nocy z 15 na 16 lipca 1940 r. na Parczach, w domu olkuskiego lekarza Juliana Łapińskiego, dało okupującym Olkusz Niemcom powód do akcji pacyfikacyjnej, którą nazwano „Krwawą środą”. W ową nieszczęsną noc w połowie lipca zaskoczony włamywacz zastrzelił zakwaterowanego w domu doktora Łapińskiego niemieckiego policjanta Ernesta Kaddatz’a. I choć dochodzenie wykluczyło motywy polityczne, co potwierdził nawet olkuski landrat Heinrich Groll, następnego dnia w ramach reperkusji dom dra Łapińskiego obrzucono granatami i spalono (fot.1 – spalony dom olkuskiego lekarza Juliana Łapińskiego); niestety, na tym nie poprzestano – zamordowano 20 Polaków (15 przywieziono z więzień w Mysłowicach i Sosnowcu). Wśród rozstrzelanych pod budynkiem gospodarczym obok domu dra Łapińskiego i domem M. Manuszek było pięciu mieszkańców Olkusza: emerytowany płk. Jerzy Stroiński, ur. w Leningradzie w 1888 r., fotograf i członek konspiracji Józef Strzelecki (ur. w 1904 r. w Olkuszu), Teofil Jurczyk (ur. 1906 w Olkuszu), Wawrzyniec Kulawik (robotnik, ur. w 1903 r. w Bydlinie), Stanisław Luboń (przedwojenny działacz społeczny, ur. w 1906 r. w Olkuszu). Jeden z postawionych pod ścianą krzyknął ponoć „Ginę niewinny”, inny „Niech żyje Polska” (obaj należeli do konspiracji).

3

5

Olkusz okupacja „Krwawa środa”, plac na Czarnej Górze, gdzie w gronie gnębionych
olkuszan był także Henryk Osuch i jego brat Stanisław

We wspomnieniach Henryka Osucha znaleźć można informację, że część Niemców z plutonu egzekucyjnego kierując się prawdopodobnie wyrzutami sumienia strzelała ponad głowami ustawionych pod ścianą Polaków (można to było poznać po śladach kul w tynku, widocznych bardzo wysoko, tuż pod dachem). Na nic się to nie zdało, bo niemiecki oficer dobijał z broni krótkiej jeszcze żyjących ludzi. Ciała zabitych załadowane zostały na ciężarówkę. Ładowało je kilkunastu Żydów z granatowych kombinezonach. Samochód z zabitymi i Żydami odjechał w kierunku Trzebini. Nie wiadomo co się stało zarówno z ciałami zabitych, jak i z Izraelitami. H. Osuch twierdzi, że ponoć Niemcy chcieli spalić tego dnia wszystkie domy sąsiadujące z domem dra Łapińskiego, ale ten pomysł miał im wybić z głów tłumacz, Żyd udający Niemca, który pracował w Kryminal Polizei (taki „Niemiec” występuje też we wspomnieniach dra Mariana Kiciarskiego opublikowanych w „Przeglądzie Lekarskim” w 1968 r.). To jednak nie był koniec.

6

Olkusz okupacja „Krwawa środa”, plac na Czarnej Górze, gdzie w gronie gnębionych
olkuszan był także Henryk Osuch i jego brat Stanisław

W dwa tygodnie po tej zbrodni niemieckiej nastąpiła w Olkuszu tzw. „Krwawa środa”, w (Wyjątek z pamiętnika Henryka Osucha):
„U pp. Jochymków byłem częstym gościem, bo to tajne gazetki, wiadomości radiowe i zawsze coś nowego usłyszałem. Pewnego dnia p. Jochymkowa, ze łzami w oczach, ostrzegła mnie: „niech pan ucieka, bo mają przyjść po pana i aresztować – mówił mi o tym Zdralek (czeski volksdeutsch), pracownik Arbeitsamtu, który u mnie mieszka”. Gdzie miałem uciekać? Państwo Jochymkowie „zameldowali” mnie u swoich krewnych na Hutkach. Po kilku dniach wróciłem, aby dowiedzieć się, czy gestapo było po mnie. Nikt się o mnie nie pytał. Zostałem więc w domu (30 lipca 1940 r.). tymczasem w nocy na 31 lipca 1940 r. o godzinie 4.30 szarpanie za klamkę, kopanie w drzwi, bicie kolbą karabinu w ramy okienne i niemieckie przekleństwa postawiły nas na nogi. Mama pobiegła do okna i zobaczywszy niemieckie hełmy krzyknął: „Heniu, synu drogi, przyszli po ciebie”. A za drzwiami ryki: „Die tur aufmachen! Schnell, schnell!!!” – i łomotanie kolbami karabinów po drzwiach. Wpadli do mieszkania, jak rozwścieczone bestie, z hukiem i przekleństwami, z wymierzonymi w każdego z nas automatami. Ledwie zdążyliśmy (ja i 7-letni brat, Stasiu) włożyć spodnie, gdy potężnym uderzeniem i kopnięciem wyrzucono nas na podwórze. Tu czekało już, z gotowymi do strzału automatami dalszych 4-ch zbirów z SS-Waffen, którzy kazali nam podnieść „Hande hoch” (ręce do góry – dop.) i popędzili nas, bijąc kolbami karabinów po plecach na rynek Czarnej Góry (mieszkaliśmy przy rynku w domu p. Straszakowej). Z domu dobiegał nas pisk dzieci (Wiesi i Halinki) oraz krzyk i płacz kobiet (sióstr i matki). Przeprowadzono rewizję i demolowano mieszkanie. Przyprowadzono nas, z rękami podniesionymi do góry, do stołu, za którym siedziało kilku zbirów z trupimi główkami na czapkach i SS-Waffen na hełmach. Rzuciłem okiem wokoło… Na rogach rynku ustawione były karabiny maszynowe i działka przeciwpancerne. Na stole – stacja nadawczo-odbiorcza krótkofalówki.

7

„Krwawa środa” na olkuskim rynku

Przez głowę przelatywały mi błyskawicznie myśli: „czyżby egzekucja?” „Szubienicy nie ma, drzew, na których by nas miano wieszać w pobliżu nie ma – a może nas rozstrzelają?”. „Tamtych 20-tu rozstrzelano dwa tygodnie temu, to może i teraz coś się stało i zapłacimy ze Stasiem za to życiem?” Przy stole wylegitymowano nas i padł rozkaz: „odprowadzić” (znam język niemiecki).

8

„Krwawa środa” na olkuskim rynku

Ustawiono nas w lukę pomiędzy domem Malika i sąsiednim (staliśmy tak pół godziny obydwaj, otoczeni zgrają Niemców). „Nie oglądać się!” – ryknął Szwab. Podszedł do nas czeski Niemiec i mówi: „tera bedom was strelać – jak powiem: uciekać – uciekajta – jak zdążycie uciec – wasze szczęście – a jak nie – kaput”. Wiedziałem, że to jest prowokacja. Powiedziałem Stasiowi: „nie ruszaj się, bo jak będziemy uciekać, to nas zastrzelą i będą mieli pretekst – zastrzeleni podczas w czasie ucieczki”. Zacząłem Niemca prosić: „zwolnijcie brata – to jeszcze dziecko – zwolnijcie go, już starszy brat zginął, to chyba wystarczy”. Stasiu stał obok mnie w odległości pięciu kroków. Spojrzał na mnie i mówi: „Heniu! Mama tego nie przeżyje” – „Nie rozmawiać” – ryknął Szwab. Za naszymi plecami repetowano karabiny. Odwróciłem głowę. W odległości około 6 metrów ustawiano karabin maszynowy – „Nie odwracać się!” -krzyknął któryś z żołnierzy. Nie miałem złudzeń! „A więc – to już koniec, a przecież mam dopiero 26 lat, a świat jest taki piękny, więc żal umierać. Umieram tylko dlatego, że jestem Polakiem”.

9

„Krwawa środa” na olkuskim rynku

W oczekiwani na śmierć począłem sobie wyobrażać, jak będę umierać. W pewnym momencie szczęk karabinów ustał. Stopniowo, powoli, obejrzałem się za siebie. Struchlałem! SS-mani prowadzili p. Jochymka (godzina 5.10). „No, teraz na pewno będzie egzekucja”. Ustawiono go obok nas. Stał blady, popatrzył na nas i nic się nie odzywał – „Może sobie myśli, że ja go wydałem, że mnie ostrzegał przed aresztowaniem?” – przemknęło mi przez myśl (nie mogłem mu się wytłumaczyć, że to jest nieprawda – cały czas kojarzyłem to sobie z moim aresztowaniem i ostrzeganiem mnie przez pp. Jochymków). Po pewnej chwili (5.20) od ulicy Wodociągowej, prowadzili Mistrzyka i Guntera. Mocno mnie to zaciekawiło, gdyż nasze życie zaczynało się przedłużać… Stało nas już w szeregu 5-ciu. O godzinie 6.00 przyprowadzono Stanisława Kowalskiego i Kazimierza Sapińskiego, a po chwili ze wszystkich stron rynku, zaczęto sprowadzać mężczyzn grupami po 8-miu, 12-stu, a między innymi: Edward Kulak, Henryk Strarzak, Władysław Trzaska, Zygmunt Gwiazda z 15-letnim synem Czesławem, Ryszard Leśniak, Stanisław Filipek, Sylwester Buchalik, Józef Szczygieł, Józef Cader, Mędzek i wielu, wielu innych. Ochłonąłem… Egzekucji nie będzie! Stasiu uśmiechnął się do mnie i odczuł wielką ulgę – będziemy żyć!!!

11

„Krwawa środa” na olkuskim rynku

Leżeliśmy twarzą do ziemi, z rękami założonymi do tyłu. Twarz musiała być podparta nosem o ziemię. Jeżeli któryś z leżących kładł na ziemi policzko – Niemiec, kopnięciem w twarz, przywracał go do „właściwej” pozycji.
Do stołu przyprowadzono Bazylego Kowalczuka, który przez 20 lat był nauczycielem w Szkole Podstawowej Nr 1 w Olkuszu. Zaraz na wstępie Kowalczuk oświadczył: „ich bin nicht Pole, ich bin Ukrainer”. Po obejrzeniu jego dokumentów, puszczono go wolno do domu (20 lat był polskim nauczycielem, w polskiej szkle, jadł polski chleb, zarabiał 3-krotnie więcej od przeciętnego obywatela polskiego, którego dzieci uczył, bił i kopał. W bezsilnej wściekłości zacisnąłem zęby, ażeby mu nie plunąć w twarz). Przyprowadzono partię Żydów. Poczęto się znęcać nad nimi w tak bestialski sposób, że nie można było na to patrzeć i każdy dziwił się w duchu, że człowiek zdolny jest do popełniania tak okropnych okrucieństw. Dwóm młodym Żydom (Glajtman ps. „Bankier” i Kruk – 15 i 16 lat) kazano rzucać do siebie olbrzymim kamieniem, ważącym około 50 kg. Jeden z nich z trudem udźwignął ten kamień, lecz drugi, chwytając go, przewrócił się. Wówczas Niemiec kazał mu czołgać się na ziemi (nosem) położyć na tym kamieniu. „Bankier” to wykonał, a Szwab stanął mu okutym butem na głowie i przez dłuższą chwilę utrzymywał na jednej nodze równowagę, miażdżąc twarz nieszczęsnemu chłopcu. Żyd początkowo piszczał, aż stracił przytomność. Wylano na niego kubeł zakwaszonej i posmołowanej wody, zaczerpniętej za ścieków fabrycznych (rzeka Baba). Drugiemu Żydowi kazano bić swojego kolegę. Odmówił. Uderzono go w twarz – przewrócił się. Podniósł się z ziemi i zaczął się skarżyć oficerowi, że go niesłusznie biją. Ten w odpowiedzi, kolbą rewolweru, uderzył go w głowę. Żyd przewrócił się. Doskoczyło do niego 4-ch zbirów i poczęli nieprzytomnego kopać po głowie, po twarzy – gdzie popadło. Z białej koszuli, którą miał na sobie, zrobili czerwoną od krwi. Zmasakrowali go i na przemian oblewali go ściekami, a następnie wszystkich Żydów załadowali do auta ciężarowego i gdzieś wywieźli.
Jeden z oficerów z SS, wskazując w naszą stronę, ryknął do szeregowych: „dać im szkołę!!!”.

10

„Krwawa środa” na olkuskim rynku

Zabrano się do nas z całym okrucieństwem, bestialstwem i sadyzmem. Goniono, bito i maltretowano nas bez cienia litości. Gorzej jeszcze niż z Żydami postępowano z Marcelem Mroczkowskim i z młodym 15-letnim chłopcem – Forysiem. Forysia bito żelaznym prętem (012 mm) po plecach, po rękach, po nogach i po głowie. Biedny chłopiec, znając tylko kilka słówek niemieckich, błagał: „meine liebe Herr, meine liebe Herr”. A „liebe Herr” katował go niemiłosiernie. Mroczkowskiemu i Forysiowi wyrysowano kredą na plecach krzyże – u jednego, w czasie rewizji, znaleziono pas z ładownicami (z 1939 r.), a u drugiego – polską flagę narodową.

12

Męczeństwo olkuskich Żydów podczas „Krwawej środy”

Zbitych, skatowanych, skrwawionych i nieprzytomnych, niepodobnych do ludzi, za ręce i za nogi wrzucono do auta i gdzieś wywieziono… Nikt z pozostałych nie znał swego losu i każdy pytał: „a cóż nami zrobią?”. Niebawem przekonaliśmy się na własnej skórze.
Tym samym żelaznym prętem rozbili głowę 15-letniemu Czesławowi Gwiaździe, któremu krew zalewała twarz. Czesiu przez tą krew uśmiechnął się do mnie i mówi: „skórę mogą mi zmienić, ale duszy Polaka mi nie zmienią”. Tym samym prętem poprzecinali plecy 16-letniemu Henrykowi Strarzakowi, który 3 dni leżał w domu nieruchomo.

13

Męczeństwo olkuskich Żydów podczas „Krwawej środy”

Ustawiono nas czwórkami (na placu było około 300 mężczyzn). Stanisławowi Kowalskiemu dano na ramię biało-czerwoną flagę (znalezioną u Forysia), kazano nam maszerować dookoła rynku i… śpiewać (filmowano nas, a później pisano w gazetach o stłumieniu buntu Polaków). Ledwie zaczęliśmy śpiewać, a Niemcy – „dość, dość” poczęli krzyczeć. I jakoś raźniej zrobiło nam się na sercu. W czasie czołgania zobaczyłem, jak zbój uderzył mojego brata Stasia w plecy kolbą karabinu. Mnie zabolało! Ale i mnie się dostało. Siły mnie opadły i nie mogłem się już czołgać. Zostawałem w tyle. W pewnym momencie zbój doskoczył do mnie i rąbnął mnie z całym rozmachem kolbą w plecy. Pociemniało mi w oczach poczułem w oczach słodki smak krwi i upadłem na piersi. Zbój rąbnął mnie po raz drugi – krew popłynęła mi ustami i nosem. Spojrzałem na niego błagalnie, chcąc wzbudzić w nim litość, lecz w jego ślepiach dojrzałem tępotę i krwiożerczy uśmiech. Zamierzył się kolbą jeszcze raz. Czułem, że mnie zabije, i znowu zobaczyłem śmierć przed oczami. Zabrałem więc wszystkie siły i dodałem olbrzymiego susa naprzód. Kolba karabinu trafiła w powietrze… Niemiec zaklął – ja zaś wmieszałem się w grupę czołgających się mężczyzn i przez to się uratowałem.

14

Męczeństwo olkuskich Żydów podczas „Krwawej środy”

Grupę mężczyzn, którą przyprowadzono o godzinie 11.00 (był w niej między innymi Marian Warkiewicz, Kierownik Oddziału Młynów OFNE), skąpano w rzece Babie, w której w tym czasie zamiast wody, płynęła smoła, kwas solny, soda kaustyczna i inne ścieki fabryczne. Wpędzono ich do koryta Baby i strzelano im nad głowami, zmuszając ich tym samym do zanurzenia się w tych ściekach. Następnie tarzano ich w glinie i piasku tak, że rodzone matki nie rozpoznałyby w niej swoich synów. W tym czasie przejeżdżały na wschód transporty wojska. Żołnierze z wagonów bili brawo i podszczuwali SS-manów do dalszych ekscesów. Jednak z jednego transportu wyskoczyło kilku oficerów (zatrzymali pociąg przed stacją) i zrobili SS-manom awanturę. Wykrzykiwali, że żołnierz bije się z przeciwnikiem jako równy z równym, a SS-mani znęcają się nad bezbronną ludnością, stwarzając Wermachtowi niezdrowe zaplecze. To poskutkowało.

15

Męczeństwo olkuskich Żydów podczas „Krwawej środy”

O godzinie 14.00 spędzono nas wszystkich na część rynku, na stoliku stanął oparty cywil ze swastyką na rękawie i w czystym języku polskim przemówił do nas: „Niemcy nikogo się nie boją! Przegraliście Polskę i więcej jej mieć nie będziecie. Mamy już całą Europę w swoich rękach, a w krótkim czasie zdobędziemy Azję i Afrykę i cały świat legnie do naszych stóp. Silny nie boi się nikogo i dlatego przepuszczamy was wolno. Za jedną minutę na rynku ma nie być nikogo. Kogo zobaczymy-zastrzelimy. Rozejść się!”

16

Męczeństwo olkuskich Żydów podczas „Krwawej środy”

Jak stado wróbli, w które ciśnięto kamieniem, rozbiegliśmy się we wszystkich kierunkach, do swoich domów. Wpadłem do mieszkania wraz ze Stasiem – rzucaliśmy się w sobie w objęcia i uściskaliśmy serdecznie – szczęśliwi, że jeszcze żyjemy. Mama, siostry i dzieci płakały z radości i ze łzami w oczach ściskały nas i całowały. Takich pleców kaźni w tę „Krwawą środę” było w Olkuszu pięć: obok torów kolejowych, za Państwową Szkołą Rzemieślniczo-Przemysłowa, obok Szkoły Podstawowej Nr 1, na rynku olkuskim i na Czarnej Górze. Na placu kaźni, obok Szkoły Nr 1, próbujący ucieczki 25-letni Tadeusz Lupa, w czasie przeskakiwania przez płot, został zastrzelony.

17

Męczeństwo olkuskich Żydów podczas „Krwawej środy”

Tam też pobito do nieprzytomności księdza Mariana Łuczyka, a pobity i pokaleczony proboszcz parafii olkuskiej ksiądz Piotr Mączka po 10-ciu dniach zmarł (ksiądz Mączka zmarł, bo przeziębił się podczas, gdy długo modlił się w kościele w intencji męczonych parafian – gdyby zmarł w wyniku pobicia przez Niemców ci nie zgodziliby się na jego oficjalny pogrzeb, w którym wzięło udział całe społeczeństwo Olkuszan – dop. OD). Julian Majer (kierownik zbytu) pobity na Czarnej Górze, w krótkim czasie zmarł (PS. Niejednego czytelnika zdziwi fakt, skąd wzięły się w Kronice zdjęcia z „Krwawej środy”? Otóż, jak już wspomniałem, Niemcy nas filmowali. Z filmem udało się dwóch żandarmów do fotografa – Włodzimierza Dębca. Polecili mu wywołać i utrwalić błonę, a następnie wykonać po kilka odbitek. Dębca zaciekawiła treść zdjęć, z uwagi na gotowość bojową żandarmów, z których jeden trzymał automat gotowy do strzału. Włodzio wywołał film i ujrzawszy kaźń na rynku olkuskim (w której sam uczestniczył), postanowił zdobyć po jednej odbitce, która w przyszłości może się przydać jako jeden z dokumentów zbrodni hitlerowskich. Udało mu się. Wykorzystał moment nieuwagi żandarmów, którzy z ciekawością oglądali pierwsze odbitki i wsunął pod papier, leżący na stole kilka odbitek. Jeden nieopatrzny ruch i śmierć gotowa. Miał szczęście. Niemcy niczego nie zauważyli, zabrali filmy, odbitki i… poszli sobie. Włodzimierz Dębiec, jeszcze tego samego dnia, zrobił na szklanej kliszy zdjęcia z tych odbitek – dokładnie zapakował w pudełko i zakopał w ogrodzie. Po wyzwoleniu przekazał te klisze odpowiednim władzom. Ja wypożyczyłem te klisze z KP MO w Olkuszu dla wykonania odbitek do kroniki. Odbitki wykonał Jan Nosowicz z OFNE).
„Krwawa Środa” w Olkuszu była kilkakrotnie opisywana w gazetach, lecz niezbyt dokładnie, dlatego, jako jej uczestnik, opisałem ją wiernie i szczegółowo dla przekazania potomnym.”

18

Męczeństwo olkuskich Żydów podczas „Krwawej środy”

Relacja Henryka Osucha może nie jest precyzyjna we wszystkich szczegółach, ale za to jest bardzo emocjonalna i na pewno więcej mówi o niemieckim terrorze okupacyjnym niż najlepsze nawet opracowanie, które wyszło spod ręki historyków nie będących świadkami tamtych wydarzeń.

 

5
Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
avatar
500
5 Wątków
0 Odpowiedzi
0 Subskrybentów
 
Najbardziej aktywny
Najczęściej komentowany
0 Autorzy komentarzy
Olkuszaninc123poliglotazobaczWiejska Legenda Ostatni autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wiejska Legenda
Wiejska Legenda

Jestem młody – wszystko to znam tylko z historii.
Ale mimo to słysząc język niemiecki zawsze moim pierwszym skojarzeniem jest, że ludzie z tego narodu wykazywali się takim okrucieństwem. Najgorszy efekt zawsze miałem przy wizycie w obozie w Oświęcimiu – zastanawiałem się co sobie myślą ludzie oglądający świadectwo czynów swoich przodków.

zobacz
zobacz

Marian Kiciarski, Olkusz pod okupacją hitlerowską. Wspomnienia lekarza, ”Przegląd Lekarski” 1968 nr 1
http://cyra.wblogu.pl/files/2016/06/olkuz.pdf

poliglota
poliglota

[quote name=”Wiejska Legenda”]Jestem młody – wszystko to znam tylko z historii.
Ale mimo to słysząc język niemiecki zawsze moim pierwszym skojarzeniem jest, że ludzie z tego narodu wykazywali się takim okrucieństwem.(…).[/quote]
A rosyjski?
Ukraiński?
A łacina?/wyprawy krzyżowe/
A hiszpański/?Ameryka Południowa/
Co na to Legenda?

Olkuszaninc123
Olkuszaninc123

[quote name=”poliglota”][quote name=”Wiejska Legenda”]Jestem młody – wszystko to znam tylko z historii.
Ale mimo to słysząc język niemiecki zawsze moim pierwszym skojarzeniem jest, że ludzie z tego narodu wykazywali się takim okrucieństwem.(…).[/quote]
A rosyjski?
Ukraiński?
A łacina?/wyprawy krzyżowe/
A hiszpański/?Ameryka Południowa/
Co na to Legenda?[/quote]
NIE MOWIE, ŻE POPIERAM, CHCE TYLKO ZROZUMIEĆ
Widzę, że trochę zmieniasz temat, ale idąc twoją logika: Ukraiński = UPA i rzeź wołyńska, Łacina(?) = Bitwa pod Grunwaldem, ale że Hiszpański? Daj się zrozumieć koleś?

poliglota
poliglota

[quote name=”Olkuszaninc123″]
Daj się zrozumieć koleś?[/quote]Napisałem jasno.
Niższego poziomu nie dam rady zastosować.
Słyszałem,że kolega „olkuszaninc123” wyprowadził się z Olkusza do Sosnowca.
i średnie IQ mieszkańców obu miast znacznie wzrosło :-*