DSC06431 1

W niedzielne popołudnie mieszkańcy Wolbromia mieli okazję kolejny raz spotkać się z historią. Wszystko za sprawą zorganizowanego przez Dom Kultury we współpracy z grupami rekonstrukcyjnymi pikniku „Wolbrom dla Niepodległej”.

Na początek przybyli widzowie mogli podziwiać artefakty z różnych okresów polskiej walki zbrojnej, był też pokaz wojennej mody damskiej wraz z fachową opowieścią o szczegółach zapobiegliwości, sprytu i motywacji, jaka kierowała polskimi patriotkami w trudnych czasach okupacji niemieckiej. Specjalną atrakcją była możliwość przejażdżki zabytkowym motocyklem z przyczepą. O godzinie 19 zaś rekonstruktorzy przenieśli widzów w czasie…

Opowieść Konrada Kuliga z olkuskiego koła  Światowego Związku Żołnierzy AK, reżysera bardzo realistycznego przedstawienia rekonstrukcyjnego:

…Ziemia olkuska, sierpień 1944 roku. Zbliża się piąta rocznica rozpoczęcia II wojny światowej – pięć lat, odkąd wkraczające na tę ziemię wojsko niemieckie przerwało krótki okres niepodległości. Piąty rok okupacyjnego terroru. Tragiczne doświadczenia wojennej rzeczywistości każą mieszkańcom niecierpliwie wypatrywać pojawiających się już na horyzoncie zmian. W obliczu nadchodzącej ze wchodu sowieckiej ofensywy Niemcy koncentrują tu coraz większe siły. Lokalne drogi raz po raz przecinają konwoje wojska. Na drogach można zobaczyć także uciekających volksdeutshów, którzy świadomi bliskiego końca niemieckiego panowania, wolą oddalić się z terenów, gdzie dali się poznać jako zdrajcy narodu polskiego.

Przygotowując się do zatrzymania Sowietów, Niemcy zapędzają okoliczną ludność do budowy umocnień. Długie linie okopów przecinają pola. Po wsiach kwaterują żołnierze Wehrmachtu. Budynek kasyna w pobliskim Jaroszowcu zostaje przemieniony w niemieckie koszary.

fura

Widzowie obserwują, jak pod ten właśnie budynek podjeżdża podwoda wzięta przez Niemców w sąsiedniej wsi. Gospodarz wraz z dziećmi, drżąc o swoje życie, wiezie na furze materiały do budowy umocnień. Co ich czeka?

Zakwaterowanym w okolicy okupantom sen z powiek spędzają oddziały partyzanckie. Największy z nich to zgrupowanie Armii Krajowej o kryptonimie „Surowiec”. Latem 1944 r. oddział stacjonuje w leśnym obozie niedaleko wioski Góry Bydlińskie. Służą w nim przedstawiciele kilku pokoleń – szefem oddziału jest sierżant „Grab” – Władysław Krawczyk, który wojenne doświadczenie zebrał jeszcze podczas I wojny światowej i wojny polsko -bolszewickiej. Młodszy od „Graba” o 20 lat, 27-letni wtedy dowódca oddziału, Gerard Woźnica „Hardy” był przed wojną zawodowym podoficerem Wojska Polskiego. W oddziale jest także grupa siedemnasto-, osiemnastolatków, którzy styczność z bronią mieli dopiero w lesie. Jednym z przejawów ich aktywności jest karanie cywilów, którzy kolaborują z okupantem. Dziewczęta utrzymujące kontakty z niemieckimi żołnierzami strzygą na łyso. Panienka, która spaceruje w stronę koszar pod rękę z niemieckim żołnierzem najpewniej skończyłaby z taką hańbiącą fryzurą, gdyby nie to, że tak naprawdę nie przyszła tu na amory. Zdobyte przez nią podstępem informacje o liczebności wart i rozkładzie pomieszczeń w siedzibie niemieckich okupantów znajdą się wkrótce u ppor. „Hardego”.DSC06512 1

Napływające od siatki wywiadowczej meldunki stały się cennym źródłem wiedzy do przygotowania planowanej akcji – trzeba zdobyć broń. „Hardy” w swoich wspomnieniach zanotował: „do przeprowadzenia akcji wyznaczyłem pluton pod dowództwem ppor. „Aresa”. Był to człowiek, który umiał się odnaleźć w każdej sytuacji. Pod wieczór „Ares” przedstawił plan, zakładający opanowanie koszar, zabranie broni maszynowej z magazynu oraz karabinów ze stojaków na salach sypialnych i wycofanie się bez walki. Plan był dobrze opracowany i rokował powodzenie akcji.”

„Ares”, czyli Piotr Przemyski, niecałe dwa miesiące wcześniej uciekł z obozu koncentracyjnego Auschwitz. Po półtorarocznym więzieniu, torturach i poniżaniu ten dwudziestosześciolatek miał zapewne w sobie wiele motywacji do walki.

14 sierpnia wieczorem grupa „Aresa” ruszyła wykonać zadanie…

Partyzanci z ppor. „Aresem” na czele weszli do pogrążonych w ciszy koszar, oświetlając sobie korytarz elektryczną latarką. W pełnym zaskoczeniu wdarli się do pierwszej sali sypialnej, terroryzując budzących się żołnierzy. Zabierali zawieszone na łóżkach karabiny, pasy z ładownicami i hełmy. „Hardy” relacjonował: Odbywało się to dość cicho i bez strzału. Kilku Niemców próbowało łapać za karabiny, ale skierowana w ich stronę broń i cichy okrzyk „Hände hoch!” ostudziły ich zamiary. Z wysoko uniesionymi rękoma siedzieli już potem na łóżkach. Byli przerażeni. W pewnej chwili „Ares” spostrzegł, że drzwi na końcu sali nie zostały obsadzone. W momencie, kiedy „Mewa” ruszył w tym kierunku, drzwi otworzyły się na całą szerokość i padły pierwsze strzały. Trafiony w pierś „Ares” po wystrzeleniu ostatniego magazynka wycofuje się na korytarz. Partyzanci z rannym dowódcą i zdobyczną bronią odskakują w stronę lasu. Po sprawdzeniu obecności natychmiast odskakują dalej. Rannemu dowódcy zorganizowano transport na furmance.

W akcji zdobyto 20 sztuk broni, granaty i dużo amunicji. Niemcy nie podjęli pościgu. Dowodzący akcją ranny „Ares” wkrótce powrócił do zdrowia. Rok później, 18 sierpnia 1945 r. znów został aresztowany. Jednak nie przez Niemców. Pochwycony przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa i milicji, po ciężkich torturach, został zastrzelony wraz z dwoma towarzyszami broni z oddziału „Hardego”.

DSC06557 1

Tyle opowieść. Krótki epizod – jeden z wielu, jakie wydarzyły się na naszej ziemi. Widzowie z przejęciem obserwowali przebieg zdarzeń, którym autentyczności dodały ciemność, autentyczne mundury rekonstruktorów, huk strzałów, niemieckie okrzyki i wydawane po polsku rozkazy. Wrażenie ogromne. Szczególne wzruszenie osób starszych, które pamiętają atmosferę tamtych lat. – Dobrze, że to przeszłość, cieszmy się wolnością – komentowali po wszystkim.

W pokazie uczestniczyli fascynaci historii z:
– Grupy Rekonstrukcji Historycznej Sturmtruppen z Krakowa
– Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej 1. Pułk Strzelców Podhalańskich AK że Słopnic
– Sekcji Rekonstrukcji Historycznej im. 16. Pułku Piechoty z Tarnowa
– Grupy Rekonstrukcji Historycznej Zgrupowanie Partyzanckie Błyskawica z Podhala
– Światowego Związku Żołnierzy AK koło Nowy Targ
– Dominik „SKURA” Kamiński
– Światowego Związku Żołnierzy AK Koło Olkusz

{joomplu:81336}{joomplu:81325}{joomplu:81317}

 

 

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
avatar
500
  Subskrybuj  
Powiadom o