spr ekipa

SPR Olkusz – Pogoń Baltica Szczecin 27:38 (17:16)

Gdyby piłkarki ręczne olkuskiego SPR-u zachowały więcej sił i konsekwencji w grze obronnej, to może dzisiaj pisalibyśmy o największej niespodziance w kobiecej PGNiG Superlidze w 2015 roku. Możemy jednak tylko napisać, że kobieta jest. Bo o ile w pierwszej połowie „Srebrne Lwice” prezentowały się bez zarzutu, to już po zmianie stron przewaga zawodniczek ze Szczecina nie podlegała dyskusji.

Podobnie jak słabo ten mecz skończyły, tak samo kiepsko go olkuszanki zaczęły. Już na samym wstępie, po szybkich atakach przyjezdnych, SPR przegrywał 0:3 i kompletnie nie radził sobie z rywalem. Przerwa na żądanie wzięta przez trenera Zdzisława Wąsa poskutkowała, bowiem na parkiet „Lwice” wróciły kompletnie odmienione. Błyskawiczne bramki Pauli Przytuły pozwoliły miejscowym „uczepić” się Pogoni. Po kwadransie gry obowiązywał remis 8:8, a w tym czasie kolejne dublety zaliczyły Natalia Wicik i kołowa Agata Basiak. Chwilę później po raz pierwszy w sobotni wieczór olkuszanki prowadziły, a to za sprawą skutecznego rzutu ze skrzydła Alicji Fierki. Po tym jak gospodynie po raz dziewiąty trafiły do siatki szczecinianek, na krótką przerwę zaprosił swoje podopieczne trener Pogoni. Akurat ten time-out nie przyniósł oczekiwanych skutków. SPR umiejętnie pilnował wyniku, bramkami odpowiadając na bramki rywalek. Ta swoista wymiana ciosów sprawiła, że premierowe pół godziny zakończyło się sensacyjnym prowadzeniem miejscowych 17:16.

W szatni „Portowych” wrzało. Pogoń przyjechała przecież do Olkusza w roli murowanego faworyta, a sprawą otwartą miały być jedynie rozmiary zwycięstwa szczecinianek, które w obecnym sezonie pewnie nie zajmą miejsca na podium, jednak od samego początku rozgrywek zaliczają się do ścisłej czołówki tabeli.

Po przerwie na boisku pojawiła się chyba inna Pogoń. Bo ciężko sobie logicznie wytłumaczyć metamorfozę, jaką przez raptem kwadrans przeszedł zespół z zachodniopomorskiego. Wystarczyło zaledwie piętnaście minut po pauzie, a w przypadku „Lwic” nie było już czego zbierać. Początek drugiej odsłony szczecinianki wygrały 14:3 i już wtedy było jasne, że kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje nie sam przydział punktów, ale tak jak to miało być przed pierwszy gwizdkiem, rozmiary wygranej przyjezdnych. Podopieczne trenera Adriana Stuzika raz po raz udowadniały swojemu szkoleniowcowi, że potrafią grać znacznie lepiej niż przez pierwsze dwa kwadranse. Nawet dzielna postawa w bramce Moniki Wąż nie uchroniła olkuskiej ekipy przed wysoką porażką. Gdy przed własną publicznością traci się aż 38 bramek, to nie ma co liczyć na szczęśliwe zakończenie.

Dwa jakże różne oblicza pojedynku SPR-u z Pogonią tylko potwierdziły tezę, że PGNiG Superliga to wyzwanie tylko dla najlepszych w kraju. Tutaj nie ma miejsca nawet na chwilę nieuwagi, bo być może po tej chwili nie będzie już za czym gonić. Druga połowa stała się brutalną weryfikacją sił i jeszcze dobitniej pokazała, że olkuska drużyna punktów musi szukać głównie z zespołami o podobnym potencjale do swojego. Tczew i Piotrków Trybunalski, to najbliższe przystanki „Lwic” w drodze po utrzymanie. Margines błędu został już wyczerpany, teraz przyszedł czas na wygrywanie.

SPR Olkusz – Pogoń Baltica Szczecin 27:38 (17:16)

SPR: Wąż, Hoffman – Basiak (7), Wicik (5), Marszałek (5), Nowak (4), Przytuła (4), Fierka (2), Wcześniak (1), Postołek.

Pogoń: Płaczek, Szywerska – Cebula (7), Huczko (6), Głowińska (6), Stasiak (5), Noga (3), Królikowska (3), Zimny (3), Sabała (2), Koprowska (2), Stachowska (1), Kochaniak.

 

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o