skalski_3

– Freestyle Football trenuję od 2005 roku, a więc już blisko siedem lat. Na początku było dużo docinek i pytań, po co ci to?!  Z czasem większość zrozumiała sens tego, co robię. W 2007 roku wygrałem pierwsze w historii Mistrzostwa Polski. Zdobywałem już także Puchary Polski, a w 2011 roku udało mi się sięgnąć po tytuł Mistrza Świata w „Battle” – najtrudniejszej kategorii w tym sporcie – tak w największym skrócie przybliża swoją historię Szymon Skalski, niespełna 22 – latek z Zarzecza, który z piłką potrafi zrobić niemal wszystko.

Jego historia jest prosta. Zaczęło się jak zwykle w przypadku poważnych postaci świata sportu – niewinnie. Internet oferuje bowiem wiele materiałów filmowych z zagraniami niczym z innej bajki. – Oglądając sporo takich obrazków postanowiłem także sam spróbować, biorąc pod uwagę, że lubiłem grać w piłkę. Przychodziło mi to z łatwością, nadal szybko chłonę nowe zagrania, więc co mi pozostało. Trenuję i rozwijam się – kontynuuje z uśmiechem freestylowiec. Trzeba jednak wiedzieć, że żonglerka piłką to nie tylko dobra zabawa, ale przede wszystkim ciężka praca. Szymon na trening i doskonalenie swoich umiejętności każdego dnia przeznacza trzy godziny. Trofea i wyróżnienia tego właśnie wymagają. – Głównie jest to moje hobby, aczkolwiek staram się na tym też zarabiać. Żyjemy w Polsce, więc jest to trudne zadanie – brakuje sponsorów. Ale wszystko idzie w dobrym kierunku i mam nadzieję że kiedyś w przyszłości, będę mógł się z tego utrzymać – żyje nadzieją sportowiec, który od razu także dodaje, że nie zamierza narzekać, bo przecież nie wypada, skoro robi to co sprawia mu największą frajdę.skalski_2

Freestyle Football to w naszym kraju ciągle dyscyplina niszowa. Niektórzy nawet nie zaliczają freestylu do konkurencji sportowej. I w tym miejscu mamy do czynienia z pewnym precedensem, bowiem najlepsi zawodnicy pochodzą nie z Brazylii, nie z Hiszpanii, ale z Polski! – Freestyle Football w Polsce choć nieco pomijany, to jednak stoi na bardzo wysokim poziomie. Mamy najlepszych zawodników. Na Mistrzostwach Świata w pierwszej dziesiątce było badajże siedmiu Polaków. Kiedy mamy Mistrzostwa Polski śmiejemy się, że jest to taki nasz mniejszy Mundial – przyznaje Skalski. Obecnie to właśnie Polska może pochwalić się dwoma Mistrzami Globu oraz dwoma Mistrzami Europy.

Mistrzowskie turnieje freestylowe to niezwykle barwne i zaskakujące spektakle. Każdy z zawodników oceniany jest według trzech, czasem czterech kryteriów. Punktacji podlegają style „Air” – tricki wykonywane przez podbijanie piłki nogami, „Upper” – toczenie i trzymanie piłki na głowie, karku i klatce piersiowej, „Sit down” – a więc kombinacje wykonywane na siedząco oraz „Ground” tzw. taniec z piłką. – Kryterium oceniania jest proste. Osoba posiadająca największą kontrolę nad piłką, potrafiąca się przy tym dobrze bawić wygrywa takie zawody. Liczy się oczywiście technika i styl, a więc wyćwiczone zagrania – mówi Skalski.

skalski_1Patrząc na dotychczasowe osiągnięcia Szymona, można zapytać czego jeszcze oczekuje po tym co robi, biorąc pod uwagę, że mimo swojego młodego wieku zdobył już niemal wszystko. – Własna satysfakcja – to mój główny cel. Człowiek nigdy nie będzie perfekcyjny. Zawsze da się zrobić coś jeszcze lepiej. Na pewno trening i ciężka praca robią swoje i pozwalają stawać się coraz lepszym. Jestem świadomy tego, że jeszcze wielu rzeczy nie potrafię, więc każdego dnia staram się uczyć czegoś nowego. Mam plany żeby zwiedzić świat i wierzę, że dzięki temu co robię uda mi się to zrealizować – przyznaje Mistrz piłkarskiego freestylu.

Przez te sześć, prawie siedem lat treningów i występów, Szymon niejako „siedząc” w tej dyscyplinie, miał przyjemność poznać już sporo znanych postaci ze świata sportu, czasem nawet VIP-ów. – Było mi dane poznać komentatorów sportowych Polsatu, Matusza Borka czy Bożydara Iwanowa. Miałem przyjemność rozmowy m.in. z byłem szkoleniowcem polskiej kadry piłkarskiej Leo Beenhakkerem, czy prezenterem TVP Maciejem Kurzajewskim. Miło wspominam także spotkania z niedawną gwiazdą holenderskiego futbolu Edgarem Davidsem, tak więc przyjemne łączę z pożytecznym – dodaje Skalski.

Rozkład dnia Szymona jest niezwykle napięty. Najpierw praca, później trening i Paulina – jego wybranka serca. Każdy kto chciałby pójść w jego ślady i osiągnąć podobny poziom musi liczyć się z brakiem czasu. – Początki są trudne, ale naprawdę warto – przynajmniej spróbować. Gdy po jakimś czasie zaczyna nam coś wychodzić, nabieramy przekonania do tego co robimy. Osiągając wyższy poziom mamy okazję zwiedzić wiele ciekawych miejsc i poznać równie interesujących ludzi. Naprawdę gorąco polecam i zarazem serdecznie pozdrawiam i dziękuję, za każdy wyraz sympatii – kończy Szymon Skalski.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o