Złośliwi wróżyli kolejny „pogrom”, optymiści – wierzyli w cuda i liczyli na zwycięstwo, a nasze „srebrne lwice”… pracowicie robiły swoje. Przeciwnik znów był bardzo trudny – drużyna z Piotrkowa Trybunalskiego – brązowy medalista z ubiegłego sezonu, w jego szeregach gra kilka reprezentantek Polski. Jednak choć SPR Olkusz przegrał 16:24, to zwłaszcza w pierwszej połowie nasza drużyna mocno postraszyła przeciwniczki. Walczyła do ostatniej minuty, mimo że pod koniec gry zawodziła już kondycja. Piotrcovia miała więcej zmienniczek. „Długa ławka” na pewno przyczyniła się do wyniku. – Najlepsze zespoły mamy już za sobą, małe doświadczenie już jest i spróbujemy to wykorzystać w kolejnych meczach – obiecują „Strażniczki”.

– Taka przegrana to jak wygrana – w ten sposób kibice komentowali mecz olkuskich piłkarek ręcznych z Piotrcovią. I taka opinia wcale nie dziwi, bo choć wynik meczu sugeruje wyraźną przewagę Piotrcovii, to w rzeczywistości mecz był wyrównany, a trzeci zespół Polski musiał włożyć w grę wiele sił, by ostatecznie pokonać beniaminka. Tylko na początku meczu przeważały przyjezdne – w 10. minucie gry prowadziły 5–1. Olkuszanki szybko przekonały się jednak, że „nie taki diabeł straszny, jak go malują” i pracowicie odrabiały straty. W 23. minucie gry przegrywały tylko 5–6, a pierwszą połowę zakończyły obiecującym wynikiem 7–9.
Po przerwie gra nadal była wyrównana, a w 45. minucie było tylko 12–16. – W piłce ręcznej taka przewaga, na kwadrans przed końcem meczu, to żadna przewaga – podkreśla Roman Nowosad –  Dziewczyny zagrały równo przez cały  mecz. Pierwszy raz nie miały przestojów. Robiły mniej błędów niż ostatnio. Bardzo dobrze grały w obronie. Udało im się  wyłączyć najlepiej rzucające zawodniczki Piotrcovii. Nie daliśmy im grać np. tak jak Koszalinowi, któremu tylko jedna zawodniczka Agata Wypych rzuciła 12 bramek. Trener Janusz Szymczyk przyznał po meczu, że nasze dziewczyny postraszyły jego drużynę, bo gdy tamte strzelały w poprzeczkę i słupki, nasze były skuteczniejsze i mogły nawet wygrać pierwszą połowę. Nie wytrzymały jednak kondycyjnie ostatnich 15 minut gry – dodaje kierownik biura SPR.
Kondycja i doświadczenie w ekstraklasie to jedno, ale drugie – równie ważne – to tzw. długa ławka rezerwowych. Piotrkowianki miały wiele zmienniczek. W tym meczu zagrało aż 14 zawodniczek tamtej drużyny i aż 11 z nich oddało celne rzuty do bramki. Po naszej stronie na boisku powalczyło 11 dziewczyn, a rzucało 6 z nich. Nie grała  Ewelina Szczerbińska, po świeżo wyleczonej grypie, ani kontuzjowana Magda Ziółkowska. Zmęczenie miejscowych wykorzystała Piotrcovia i w 56. minucie „odjechała” na 15 – 22.
Ambitne gospodynie walczyły jednak do końca. – Bramkę zdobyła jeszcze Marzena Kompała, a w ostatnich 2 minutach olkuszanki wyprowadziły 3 kontrataki. Rzut Ani Kubiak obroniła bramkarka gości. Natomiast 2 następne zatrzymały przyjezdne sprytnymi faulami, których, niestety, nie dostrzegli – nieźle prócz tego gwiżdżący – sędziowie wrocławscy. Zamiast więc 18 – 22, zrobiło się 16 – 24. Zwycięstwo gości zasłużone, ale stanowczo za wysokie – komentuje Roman Nowosad.
W szeregach „Strażniczek” najlepiej spisała się Agnieszka Magolon, jak zwykle świetna w obronie, ale i niezwykle skuteczna w ataku, zarówno na kole, jak i w rozegraniu. To chyba najlepszy mecz w dotychczasowym życiu tej sympatycznej zawodniczki. –  Wydaje mi się, że zagrałyśmy bardzo dobrą piłkę, było mało strat, grałyśmy drużynowo, skutecznie. W obronie też bardzo dobrze walczyłyśmy, starłyśmy się współpracować między sobą. Wydaje mi się, że ta gra nam „siedziała”. Rywalki miały problem nas „przejść”, były pewnie zaskoczone naszą postawą – mówiła po meczu zawodniczka.
Dobrze grały też bramkarki: Paulina Kozieł i Dorota Krzymińska. – Realizowałyśmy założenia trenera. Powalczyłyśmy. Myślę, że pokazałyśmy się dzisiaj z jak najlepszej strony. Mam nadzieję, że utrzymamy taki poziom, jeśli nie lepszy. Najlepsze zespoły mamy już za sobą. Mamy już małe doświadczenie i spróbujemy to wykorzystać. Na pewno podczas kolejnego spotkania kibice mogą spodziewać się dużej walki i determinacji – zapewnia Agnieszka Karnia.
Po raz pierwszy z drużyną przyjezdną przyjechał do Chełmka jej Fan Club. Początkowo kibice z Piotrkowa zachowywali się dość agresywnie wobec olkuskiego Fan Clubu, a gwizdkami przeszkadzali w grze zawodniczkom i sędziom. W przerwie jednak oba kluby kibiców dogadały się i później już sportowo dopingowały obie drużyny.
Olkusz grał w składzie (w nawiasach liczba zdobytych bramek): P. Kozieł, D. Krzymińska – bramkarki oraz w polu: M. Kompała (2), A. Brachmańska (2), A. Giera, A. Czekaj, A. Karnia, A. Magolon (5), P. Leszczyńska (3), P. Przytuła (3), A. Kubiak (1).

Zapraszamy do obejrzenia naszej fotorelacji

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o