logo zielone swiatlo

Mamy prawo do akceptacji nas takimi, jakimi jesteśmy. Ale gdy nie potrafimy zaakceptować samych siebie zaczyna się problem. Szczególnie wtedy, gdy usłyszymy: masz raka. Nie akceptujemy zmian, jakie  choroba poczyniła w nas, w naszej rodzinie, w środowisku, w którym na co dzień przebywamy. Rak stał się synonimem czegoś nieodwracalnego, złego, wywołującego przerażenie. A kiedy w statystykach zajmuje po chorobach układu krążenia „zaszczytne” drugie miejsce stał  się  tematem „tabu”. Nie rozmawiamy o chorobie i nie chcemy o niej słyszeć. Zdrowi – bo ich to nie dotyczy – boją się, chorzy chcą jak najszybciej zapomnieć, odcinają się od wszelkich informacji na ten temat. Znam przypadki, w których rodzina i najbliżsi wręcz zakazują dociekania informacji o chorobie i chorych- by nie przywołać nawrotów choroby. Wiem też ,że „niechcący” zasłyszane informacje o chorobie wywołują u wyleczonych paniczny strach. Jak temu zapobiec?

Od trzech lat biorę udział w grupie wsparcia dla osób dotkniętych choroba nowotworową i ich bliskich. Uczymy się, jak żyć z chorobą, jak reagować na sytuacje stresogenne. Wymieniamy się doświadczeniami  związanymi z leczeniem i reakcją umysłu i organizmu na zmiany, jakie choroba wywołała w nas  samych, w rodzinie. Temat raka jest ostatnim tematem jaki na spotkaniach poruszamy. Pojawia się on tylko wtedy, gdy oczekujemy kolejnych badań kontrolnych, bo to one przywołują chorobę, okres strachu i podjętą walkę o wyzdrowienie. W ubiegłym roku odeszło od nas dwoje przyjaciół. Wspaniałych przyjaciół, którzy swoją postawą i zaangażowaniem mogliby służyć za przykład  życia w chorobie. Ich zaangażowanie, uśmiech i praca dla innych były  i są dla nas przykładem. Brakuje ich nam. Pokazali nam, jak żyć w obliczu śmierci. Ich odejście nie ma wpływu na nasze podejście do choroby, strachu przed następstwami choroby, a wręcz odwrotnie- utwierdziły nas w przekonaniu ,że RAK nie będzie nami rządził. Tak też spełniamy się w życiu codziennym na miarę możliwości, w rodzinie i  w przyjaźniach, w realizacji naszych marzeń. Pracę w grupie i działalność społeczną postrzegamy jako ciekawe wyzwanie dla innych.

Od kiedy zaakceptowaliśmy siebie z chorobą, zaakceptowaliśmy otaczający nas świat. Nie obawiamy się litościwych spojrzeń, pytań „życzliwych” jak długo jeszcze pożyjemy.

Grupa wsparcia Stowarzyszenia „Zielone Światło” spotyka się cyklicznie w każdą środę od 16.00 do 19.00 w Sali Nr.37 MOK w Olkuszu.

Tekst nadesłany przez Grzegorza Ludwiczaka

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
avatar
500
  Subskrybuj  
Powiadom o