Na brak artystycznych doświadczeń nie mogli narzekać goście Klubu „Przyjaźń” na osiedlu Pakuska, gdzie w piątkowe popołudnie swoją twórczość zaprezentowali Katarzyna Szojda i Jarosław Nowosad. Tego dnia formy artystycznego wyrazu, jakimi są fotografie, słowo pisane i muzyka, uzupełniały się wzajemnie, dając odbiorcom twórczości rodzimych artystów całą paletę wrażeń – od śmiechu po wzruszenie i zadumę.

W klubowej kawiarence oglądać można wystawę fotografii Katarzyny Szojdy – olkuszanki, z wykształcenia filozofki, pasjonatki fotografii, muzyki i filmu. W kręgu jej zainteresowań fotograficznych szczególne miejsce zajmuje Bałtyk i to właśnie polskie morze w różnych odsłonach stało się motywem przewodnim jej zdjęć. – Jest to fotografia prawdziwa, zapis chwil takimi, jakie one są. Katarzyna nie używa dostępnych narzędzi do cyfrowej obróbki zdjęć, więc obraz jest dokładnie taki, jak uwiecznił je aparat fotograficzny. Jakość tych zdjęć, doskonałe kadrowanie i wyczucie świadczą o jej ogromnych umiejętnościach, bo retusz i poprawki nie są konieczne – uważa plastyczka Olga Śladowska. Chmury, ptaki, rybackie kutry i wzburzone fale dominują w fotograficznej dokumentacji Bałtyku, o jaką pokusiła się fotografka. Zdjęcia pokazują cały urok Bałtyku, nieprzewidywalność i zmienność jego oblicza w zależności od pogody. Na fotografiach właściwie nie ma ludzi. Prawdopodobnie jest to zabieg celowy, dzięki któremu widz może zobaczyć nie zatłoczone plaże w znanych kurortach, ale przede wszystkim wycinki morskiego krajobrazu, z których emanuje spokój. Nie można im odmówić wyjątkowego klimatu oraz artyzmu, przejawiającego się między innymi w doskonałym kadrowaniu, który ze zdjęć robi małe dzieła sztuki. Dlaczego Bałtyk zajmuje tak dużo miejsca w portfolio Katarzyny Szojdy? – Między innymi dlatego, że nad tym morzem byłam najczęściej – od wczesnych lat dzieciństwa do teraz. Fascynuje mnie swoją nieprzewidywalnością, kapryśną pogodą, często sztormową – mówi fotografka. Wystawa „Zadziwić się aż po horyzont…” nie jest jej debiutem wystawienniczym. Zdjęcia autorstwa Katarzyny Szojdy doczekały się już wystaw indywidualnych na Śląsku, a także można je było oglądać na wystawach zbiorowych w Olkuszu. Na uczestników wernisażu w Klubie „Przyjaźń” czekała muzyczno-fotograficzna niespodzianka, która wprowadziła w mistyczny i wyciszający świat zdjęć Katarzyny Szojdy i twórczości Jeana Michela Jarra.

Do muzyki i obrazu dołączyło jeszcze tego wieczoru słowo, a dokładniej fragmenty książki „Czarny chevrolet” Jarosława Nowosada. Spotkanie autorskie z olkuskim twórcą było okazją do poznania literackiego, niezwykle udanego debiutu tego autora i uzyskania odpowiedzi na pytania, które nasunęły się podczas lektury opowiadań z tego zbioru. Jarosław Nowosad to poeta i prozaik o wszechstronnych zainteresowaniach, które znajdują odzwierciedlenie w jego twórczości. Jest pasjonatem i znawcą kina, melomanem, krytykiem literackim i dziennikarzem. Jego proza ukazała się na rynku wydawniczym po raz pierwszy i doskonałe recenzje, z jakimi się spotkała, dają nadzieję na to, że będzie wkrótce ciąg dalszy. „Czarny chevrolet” (którego recenzję można znaleźć tutaj) to zbiór opowiadań, których akcja dzieje się w Ameryce lat 60., 70. i 80. Jest to literatura przepełniona muzyką i marzeniami, w której poruszone są chyba wszystkie aspekty ludzkiego życia, od miłości po śmierć, ale z pewną dozą dystansu, momentami ironii, której należy się od autora uczyć. – Zamiłowanie do muzyki i filmów z tamtego okresu towarzyszy mi właściwie od zawsze. Brakowało mi beletrystki z tamtych czasów i pomyślałem sobie, że właściwie czemu nie miałbym sam spróbować napisać czegoś o tamtym okresie – mówi Jarosław Nowosad. Karkołomne zadanie się udało i autorowi udało się oddać klimat epoki hipisów i realizatorów mitycznego american dream. Doskonała znajomość ludzkiej psychiki pozwoliła mu wykreować sylwetki bohaterów, których mimo różnic, wiele jednak łączy. 

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o