aaa klos chelmek

LKS Kłos Olkusz – Karpaty Krosno 0:3 (24:26, 25:27, 24:26)

Kiepskie występy w Sanoku i Sosnowcu sprawiły, że siatkarze Kłosa do meczu przeciwko Karpatom Krosno przystępowali z mocnym postanowieniem poprawy i chęciami sprawienia niespodzianki. Po raz kolejny okazało się jednak, że II liga to nie przelewki, a bardzo ważne jest boiskowe doświadczenie. Tego młodej olkuskiej drużynie ewidentnie brakuje. Porażka 0:3 z rywalem z Krosna nie oddaje do końca tego, co działo się na parkiecie. Zwycięskich setów za zasługi jednak się nie przyznaje. Triumfował zespół, który wytrzymywał ciśnienie końcówek wszystkich trzech partii.

Zaczęło się jak zwykle, a więc od wyrównanej walki punkt za punkt. Obie drużyny wymieniały się nawzajem prowadzeniem. Mocno i co ważne skutecznie zagrywał Maciej Wolny, który zaliczył dwa asy serwisowe, pewnie ze skrzydeł atakowali natomiast Marcin Typel z Piotrem Bogusiewiczem. Przy stanie 15:15, efektowny blok zaliczył Bogusiewicz, choć akurat to zagranie nie podłamało gości, którzy cały czas trzymali się blisko Kłosa. Przy remisie po 24 dwa ostatnie punkty padły łupem zawodników Karpat i to oni mogli cieszyć się ze zwycięstwa w premierowej partii.

Drugi set przyniósł jedynie zamianę stron, bowiem obraz gry nie uległ zmianie. Na plus dla olkuszan należy im zapisać skromną zaliczkę, której umiejętnie pilnowali przed dłuższy czas, a zawiedli dopiero w końcówce – na swoje nieszczęście oczywiście. Punkt na 21:18 zdobyty kolejną udaną siatkarską „czapą” przez Bogusiewicza mógł sugerować, że ekipa Romana Sochy w końcu przełamie niemoc i wróci do walki o komplet punktów. Nadzieje okazały się zgubne, bowiem przyjezdni po raz drugi lepiej prezentowali się w decydujących momentach. Wygrali 27:25 i już wtedy było pewne, że z Olkusza wyjadą z choćby jednym punktem.

Prowadzenie 2:0 zmusza do zmiany planu minimum na ambitniejsze cele. Karpaty, które niczym specjalnym gospodarzy nie zaskoczyły nadal grały swoje, nie kombinując zbytnio w ataku. To pozwoliło Kłosowi na ponowne szczelne ustawienie bloku, a punkt na 19:18 zdobyty przez duet Bogusiewicz-Typel już po raz któryś w tych rozgrywkach dawał realną szansę na wygranie partii. Historia lubi się jednak powtarzać. Kibice po raz trzeci w tym dniu byli świadkami remisu 24:24. Punkt zdobyty przez krośnian, a później autowy atak Wolnego spowodowały, że goście w drogę powrotną ruszyli niezwykle radośni, bo choć nie szło im najlepiej, to wywieźli z Olkusza trzy punkty, nie przegrywając nawet seta.

Fatum? Pech? Brak umiejętności? Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Niestety sytuacja Kłosa w tabeli gr 6 II ligi z tygodnia na tydzień mocno się komplikuje. Na domiar złego, sensacyjną wygraną w Bochni odniósł w ostatni weekend zamykający do tej pory klasyfikację Wisłok Strzyżów. Trzy punkty zdobyte przez strzyżowian zepchnęły na samo dno ligowego zestawienia beniaminka z Olkusza. Może dzień 6 grudnia okaże się przełomowy dla olkuskiej siatkówki? Św. Mikołaj potrafi czynić różne cuda. Może wysłucha próśb Kłosa?

Mecz LKS Kłos Olkusz – Błękitni Ropczyce w najbliższą sobotę o godz. 17:00.

 

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o