Karpaty Siepraw – Spójnia Osiek 3:0 (0:0)

W sierpniu, na inaugurację IV-ligowego sezonu, Spójnia po ciekawym meczu pokonała u siebie Karpaty 2:1. Rewanż sieprawianom udał się w pełni, bowiem wygrali przekonująco 3:0. Goście  z Osieka tylko w pierwszej połowie dotrzymywali kroku miejscowym. Po szybkiej stracie gola na początku drugiej odsłony, podopieczni trenera Adama Krygera oddali inicjatywę rywalom i zostali rozbici. – Frajersko stracona bramka kompletnie podcięła nam skrzydła – rzucił zaraz po meczu szkoleniowiec osieczan.

Bohaterem pierwszej potyczki między tymi drużynami był Daniel Tukaj, który zaliczył oba trafienia dla Spójni. Karpaty wyciągnęły wnioski z sierpniowej porażki, więc Tukaj w Sieprawiu kompletnie sobie nie pograł. A jak już otrzymał piłkę od Porębskiego, to nie trafił w nią czysto i szansa przepadła. Zanim jednak Tukaj zmarnował okazję, gospodarze już prowadzili. Zaraz po wznowieniu drugiej połowy, piłka trafiła na skrzydło, później w pole karne, a tam Ciszewski złapał za nogę Zająca, więc arbiter wskazał na jedenasty metr. Do futbolówki podszedł Tomasz Szczytyński i pewnym strzałem otworzył wynik spotkania. W odpowiedzi wspomnianą szansę zmarnował Tukaj, a Marcin Mróz posłał piłkę nad poprzeczką. Aktywny Zając był bliski zdobycia gola po tym jak ograł Ciszewskiego, ale jego uderzenie z ostrego kąta, z linii bramkowej wybił powracający D. Glanowski. W 72. min wątpliwości już nie było. Zając po otrzymaniu prostopadłego podania z głębi pola od Kubery, przelobował bramkarza Spójni i tym samym podwoił zaliczkę. Gospodarze w końcówce zdobyli się na jeszcze jedno trafienie. Witko dograł Damianowi Stolarskiemu, a ten uderzył precyzyjnie, tuż przy słupku. – Szkoda, że już po raz kolejny spasowaliśmy po pierwszej straconej bramce. Tak było przed tygodniem w Olkuszu, tak też i było w Sieprawiu. Co gorsze dla nas, do feralnej 46. minuty byliśmy zespołem lepszym, co potwierdzali nawet sami gospodarze. Wygrywa jednak ten, kto strzela bramki, a te strzelali tylko miejscowi – przyznał bezradny trener Spójni, Adam Kryger.

Dla Spójni było to bolesne zakończenie rundy jesiennej. Osieczanie przegrywając z Karpatami ponieśli już dziesiątą porażkę w sezonie. Na szczęście pięciokrotnie potrafili wygrać, zaliczyli też dwa remisy, więc jako beniaminek przezimują na 13. pozycji. Niedosyt?! Znając ambitnych działaczy Spójni, w pewnym sensie na pewno tak. IV ligo, do zobaczenia w marcu! 

Karpaty Siepraw – Spójnia Osiek 3:0 (0:0)
1:0 Szczytyński (karny) 47′ , 2:0 Zając 72′ , 3:0 Stolarski 87′

Sędziował: Jan Chlipała (Nowy Targ)
Żółta kartka: Ciszewski
Widzów: 60.

Karpaty: Zachariasz – Juszczak, Szablowski, Cichoń, Morawiec – Kubera (90′ Matoga), Szczytyński, Galas, Suder (65′ Witko) – Zając (88′ Kozioł), Komperda (76′ Stolarski).

Spójnia: Ciszewski – D. Glanowski, Michał Mróz, Ziarno, K. Glanowski – Bereta, Rzeźniczek (37′ Niemczyk), Porębski, Czarnota (74′ Szewczyk) – Marcin Mróz (90′ Tomczyk), Tukaj.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o